Wtorek, 18 grudnia 2018. Imieniny Bogusława, Gracjana, Laury

Podziel się:

Podziel się:

Dwujęzyczność od podszewki

Bilingwizm, czyli umiejętność posługiwania się dwoma językami, jest wciąż postrzegany jako wyjątek na tle jednojęzycznego społeczeństwa, mimo że staje się normą w większości miejsc na świecie. Budzi kontrowersje, wątpliwości. Przeprowadzane są badania naukowe nad szkodliwością tego zjawiska. Co jednak myślą o nim sami bilingwiści? Porozmawiałam z osobami, dla których jednym z języków jest niemiecki.

Pochodzą z różnych środowisk, są w innym wieku, mają odrębne pasje, jednak łączy ich jedno: każda z tych osób mówi biegle po niemiecku, a zaraz po nim włada językiem polskim. Poprzez odpowiedzi na kilka krótkich pytań dzielą się spostrzeżeniami dotyczącymi swoich umiejętności.

*********************************************************************

Izabela Lemańska, nastolatka, która prawie całe swoje życie spędziła w Niemczech, przeprowadziła się do Polski. Język zna „ze słuchu”, więc, jak sama wspomina, przedmioty szkolne potrafią sprawić jej trudność. Co więcej, zawarcie przyjaźni setki kilometrów od domu też okazało się wyzwaniem.

Z czego wynika twoja dwujęzyczność? Masz niemieckie korzenie?

I.L: Na początku martwiłam się, że mogę wiele rzeczy nie zrozumieć z fizyki, chemii. Jak się okazało, najtrudniejsze są właśnie te dwa przedmioty oraz geografia, historia, ponieważ pojawiają się słowa trudne do zrozumienia. Problem też miałam z pracami pisemnymi, jednak z dnia na dzień zauważam poprawę i coraz bardziej lubię język polski.

Jak pokonałaś barierę językową, rozmawiając z rówieśnikami po polsku?

I.L: Było to ciężkie. Czasem zdarza się, że brakuje mi słów na określenie tego, co mam na myśli. Wtedy jednak próbuję inaczej sformułować. Bywa też tak, że słychać mój niemiecki akcent. Momenty, gdy muszę mówić przed całą klasą, potrafią być stresujące; nie wiem, czy jestem rozumiana przez wszystkich bądź będąc spontanicznie wywoływaną do odpowiedzi, nie jestem w stanie pozbierać myśli po polsku. Żyję jednak w przekonaniu, że i tak od tego nie ucieknę. Gdy widziałam osoby z klasy rozmawiające płynnie po polsku, czułam się nieswojo. Jednak w tym przypadku także musiałam sobie uświadomić, że mieszkałam 13 lat w innym państwie i to naturalne. Jakoś musiałam się dogadać!

Czy uważasz, że więcej rodziców powinno decydować się na dwujęzyczne wychowanie dzieci?

I.L: Jak najbardziej! Dziecko wtedy się rozwija, otrzymuje szansę na większy wybór tego, co może robić w przyszłości. Być może potem będzie mogło z łatwością spełniać swoje marzenia za granicą i tam pracować. Nie wspominając o tym, że taka osoba ma możliwość rozmowy z kimś, kto zna tylko jeden z jej dwóch opanowanych języków.

*********************************************************************

Christoph Pierednik gdy miał 4 lata wyprowadził się do Niemiec wraz z rodzicami i bratem. Mimo że i polskiego, i niemieckiego uczy się przez całe życie, to z pierwszym do teraz zdarza się mu mieć problemy. Jest ojcem trójki dzieci i stara się, by jego najmłodsze córki też poszły w ślady bilingwizmu.

Czy twój drugi język przydał ci się w pracy?

Tak, przypominam sobie nawet dwie takie sytuacje. Raz prowadziłem projekt na Słowacji i przyszło mi pracować z programistą z właśnie tamtego państwa. Nie mówił ani po angielsku, ani po niemiecku, więc skończyło się na tym, że ja posługiwałem się polskim, a on słowackim. Za drugim razem moi współpracownicy dzwonili do mnie specjalnie po to, żebym był tłumaczem między nimi a Polakiem, który, mimo że znajdował się w środku Niemiec z ładunkiem dla mojej firmy, nie mówił słowa w innym języku.

Jak dużą uwagę przykładasz do uczenia swoich córek j. polskiego?

Muszę niestety przyznać, że za małą. Przed ich narodzinami obiecałem sobie, że będzie to moim priorytetem, a zdecydowanie to zaniedbuję. Chcę to jednak zmienić, bo znanie polskiego zaraz po niemieckim w mojej rodzinie jest naprawdę ważne.

Jak zmieniło się nauczanie dwujęzyczne przez ostatnie lata?

Diametralnie. Dzieci teraz mają dostęp do niemieckich książek w polskim tłumaczeniu, bajek z dubbingiem i piosenek. Moje córki są tak przyzwyczajone do polskich wersji niektórych kreskówek czy powieści, że potrafią się oburzyć, gdy rówieśnicy mówią im, że to nie są „Smerfy”, tylko „Die Schlümpfe”! Gdy byłem mały jedyną możliwością na nauczenie się polskiego było słuchanie rozmów moich rodziców.

Z czym masz największe trudności, używając drugiego języka?

Wszystko wynika z tego, że mój polski po prostu nie jest na takim poziomie, jakim bym chciał, żeby był. Wyjechałem w wieku 4 lat, uczyłem się wszystkiego na własną rękę, więc jeśli przyswoiłem coś błędnego, to nie byłem tego nawet świadomy. Najgorsza jest nagła zmiana z mówienia po niemiecku na polski. Gdy jestem w Polsce i stale używam jednego języka, to jest łatwiej, jednak gdy muszę mówić „trochę tak, trochę tak” to w końcu rezygnuję, bo to męczące.

*********************************************************************

Mimo wielu trudności, jakie sprawia niekiedy nauka języków obcych, nie ma wątpliwości, że więcej dzięki temu w życiu ułatwień, aniżeli problemów. Są różne opinie co do tego, w jakim wieku rozpocząć naukę nowego języka. O wiele mniej dylematów mają ci, których rodzice władają różnymi. W takiej sytuacji mimo wszystko mamy szanse poznać język i kulturę obojga opiekunów, bo stają się naszymi rodzimymi.

Wiktoria Pierednik 8c, SP311
Artykuł został umieszczony przez naszego użytkownika na jego profilu: informer
Oceń artykuł:

(0)