— Prezes Roman Przedwojski zarabia obrzydliwe pieniądze na naszych czynszach i dopłatach — twierdzą spółdzielcy SM "Jaroty". I domagają się jego odwołania. — Fundusze remontowe budynków będą rozliczone — odpowiada prezes spółdzielni.
Spółdzielcy SM "Jaroty" chcą walnego zgromadzenia. Powód jest jeden: odwołanie ze stanowisk prezesa rady nadzorczej spółdzielni.
Wspomaga ich w tym posłanka Lidia Staroń, która tak tłumaczy swoje zaangażowanie: — Prezes został ukarany przez sąd za nieujawnienie swoich zarobków, ale spółdzielcy już je poznali. To wynagrodzenie, jakiego nie powstydziłby się prezydent Polski, a jest zaniżone. Żądamy, by ujawniono pełne wynagrodzenie brutto prezesa spółdzielni.
Kolejna kwestia, która oburza niektórych spółdzielców, to rozliczenie dociepleń budynków. Twierdzą oni, że zapłacili o 25 proc. więcej, niż trafiło na fundusz remontowy ich budynków. Zdaniem posłanki Staroń, chociaż docieplenia zostały dofinansowane publicznymi pieniędzmi, to spółdzielcy i tak pokrywali 100 proc. kosztów remontu.
— Chcemy wiedzieć, co dzieje się z pieniędzmi, które nie trafiły na fundusz remontowy budynków — mówi Staroń. — Będziemy się domagali, żeby sprawdziła to Najwyższa Izba Kontroli.
Roman Przedwojski, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej "Jaroty", poznał te zarzuty z naszej relacji, bo na spotkanie spółdzielców z posłanką Staroń nie został zaproszony.
Prezes Przedwojski potwierdza, że na docieplenie budynków spółdzielnia dostała premię termomodernizacyjną, która jest przyznawana przez Bank Gospodarstwa Krajowego i finansowana przez budżet państwa.
— Dotąd spółdzielcy faktycznie pokrywali 100 procent kosztów remontów, ale już w grudniu zostały podjęte stosowne uchwały, dzięki którym pieniądze do nich wróciły — zapewnia Przedwojski. — Fundusze remontowe budynków będą rozliczone. Nie wypłacimy jednak pieniędzy spółdzielcom do ręki, tak jak sami ich do ręki nie dostaliśmy. Otrzymane premie będą przypisane do nieruchomości, których dotyczyły.
edy
Jaką decyzję w sprawie pieniędzy i dociepleń podjął zarząd spółdzielni? Tego dowiesz się z "Olsztyn Dzień po Dniu", dodatku do "Gazety Olsztyńskiej".
Wspomaga ich w tym posłanka Lidia Staroń, która tak tłumaczy swoje zaangażowanie: — Prezes został ukarany przez sąd za nieujawnienie swoich zarobków, ale spółdzielcy już je poznali. To wynagrodzenie, jakiego nie powstydziłby się prezydent Polski, a jest zaniżone. Żądamy, by ujawniono pełne wynagrodzenie brutto prezesa spółdzielni.
Kolejna kwestia, która oburza niektórych spółdzielców, to rozliczenie dociepleń budynków. Twierdzą oni, że zapłacili o 25 proc. więcej, niż trafiło na fundusz remontowy ich budynków. Zdaniem posłanki Staroń, chociaż docieplenia zostały dofinansowane publicznymi pieniędzmi, to spółdzielcy i tak pokrywali 100 proc. kosztów remontu.
— Chcemy wiedzieć, co dzieje się z pieniędzmi, które nie trafiły na fundusz remontowy budynków — mówi Staroń. — Będziemy się domagali, żeby sprawdziła to Najwyższa Izba Kontroli.
Roman Przedwojski, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej "Jaroty", poznał te zarzuty z naszej relacji, bo na spotkanie spółdzielców z posłanką Staroń nie został zaproszony.
Prezes Przedwojski potwierdza, że na docieplenie budynków spółdzielnia dostała premię termomodernizacyjną, która jest przyznawana przez Bank Gospodarstwa Krajowego i finansowana przez budżet państwa.
— Dotąd spółdzielcy faktycznie pokrywali 100 procent kosztów remontów, ale już w grudniu zostały podjęte stosowne uchwały, dzięki którym pieniądze do nich wróciły — zapewnia Przedwojski. — Fundusze remontowe budynków będą rozliczone. Nie wypłacimy jednak pieniędzy spółdzielcom do ręki, tak jak sami ich do ręki nie dostaliśmy. Otrzymane premie będą przypisane do nieruchomości, których dotyczyły.
edy
Jaką decyzję w sprawie pieniędzy i dociepleń podjął zarząd spółdzielni? Tego dowiesz się z "Olsztyn Dzień po Dniu", dodatku do "Gazety Olsztyńskiej".
W związku z licznymi naruszeniami przepisów ustawy z dn. 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną w komentarzach, byliśmy zmuszeni zablokować komentarze






