Wtorek, 24 listopada 2020. Imieniny Emmy, Flory, Romana

Było blisko, ale finał bez Lakers

2020-10-28 13:00:00 (ost. akt: 2020-10-28 10:12:50)

Autor zdjęcia: Emil Marecki

Mało brakowało, żeby osłabiona kadrowo ekipa futbolu amerykańskiego Wenglorz AZS UWM Olsztyn Lakers awansowała do finału rozgrywek LFA 9. Ostatecznie Jeziorowcy przegrali jednak w Szczecinie z faworyzowaną Armadą 30:34 (6:14, 6:8, 6:6, 12:6).

„Niestety to nie był nasz dzień... Już w pierwszej kwarcie dwie poważne kontuzje zawodników z pierwszego składu sprawiły, że całkowicie musieliśmy zmienić nasz plan na ten mecz. Mimo to reszta drużyny pokazała prawdziwe serce do gry. Walczyliśmy do końca i naprawdę niewiele zabrakło” – skwitowano półfinał w Szczecinie na oficjalnym profilu facebookowym futbolistów amerykańskich z Olsztyna.

Przypomnijmy: najpierw zarówno Armada, jak i Lakers przeszli niepokonani przez fazę grupową ligi „dziewiątek” (pierwsi z bilansem 7-0, drudzy z 6-0), żeby w ćwierćfinałach play-off złapać... wolny termin, czyli przejść do czołowej czwórki bez wychodzenia na boisko.

A to dlatego, że ich ćwierćfinałowi rywale – Wataha Zielona Góra (mieli grać w Olsztynie) i Rzeszów Rockets (Armada) – nękani brakami kadrowymi, oddali te pucharowe mecze walkowerem. W tej sytuacji szczecinianie i Jeziorowcy zyskali trochę dodatkowego czasu na podleczenie urazów przed meczem na szczycie LFA 9. Co w przypadku Lakersów i tak nie do końca się udało...

– Pojechaliśmy do Szczecina nie w pełni sił. Nasz główny rozgrywający Artur Paź był dosłownie parę dni po zdjęciu szwów z lewej ręki, a po tym otwartym zwichnięciu z przemieszczeniem był gotowy do gry najwyżej na 80 procent – ocenia trener Jeziorowców, Bartosz Rudzki. – No i nie pojechało z nami dwóch skrzydłowych: Adrian Dąbrowski, który też doznał na meczu w Wyszkowie kontuzji, i Michał Czapliński, który wcześniej w Toruniu „stracił” kolano. To znaczące straty, bo o ile w jednej formacji jest czterech skrzydłowych, czyli tych zawodników, którzy łapią piłki, to my we wszystkich formacjach mieliśmy ich łącznie czterech. A te problemy kadrowe jeszcze się pogłębiły, bo już w pierwszej kwarcie półfinału odpadł nam Krzysztof Mrówka, nasz receiver i tight end (gracz ofensywny uprawniony do łapania podań, często wspierający linię ofensywną w blokowaniu – red.), przez co straciliśmy dwie formacje z tight-endem, w których on grał. Nie chcę szukać wymówek, bo nawet z takimi problemami to był mecz do wygrania, ale jednak te kłopoty dały nam się we znaki. Jeżeli na czwartego skrzydłowego musiałem wystawić 18-letniego chłopaka, który nie wiem, czy waży 50 kg, i dla którego to jest pierwszy taki sezon...

Mimo to ekipa Wenglorz AZS UWM Lakers do końca walczyła o zwycięstwo i kto wie, jak by to się skończyło, gdyby mecz potrwał jeszcze parę minut. Zresztą, równie dobrze końcowy wynik mógł brzmieć nawet 32:34, bo na cztery sekundy przed ostatnim gwizdkiem olsztynianie mieli jeszcze podwyższenie, więc mogliby zdobyć kolejne dwa punkty. Końcowego rozstrzygnięcia jednak to by już nie zmieniło, więc sędziowie nie chcąc narażać zawodników na kontuzje, zakończyli mecz w tym punkcie, czyli już nie dogrywając tych czterech sekund.
– Głupie błędy. Gdybyśmy wykorzystali tylko same podwyższenia, to byśmy ten mecz wygrali, ale wszystkie pięć zakończyło się niepowodzeniem. Niestety, zszedł Krzysiek Mrówka i zaczęły się kombinacje, bo do formacji podwyższenia i tight-endu musiałem przesunąć kogoś innego – opowiada Bartosz Rudzki. – Jest zawód, bo było blisko, a finał mielibyśmy w Olsztynie, ale nie zawsze wszystko wychodzi tak, jak by się chciało. Ja i tak jestem bardzo dumny z tych chłopaków. To był chyba najlepszy sezon w historii klubu, więc.. głowy do góry i powoli myślimy już o następnym (uśmiech). Jest na kim budować zespół na przyszły sezon. Czy dalej ze mną w roli trenera? Nie wiem, jeszcze nie miałem rozmowy z zarządem. A na razie zawodnicy dostaną ze trzy tygodnie oddechu, klub zorganizuje w tym czasie podsumowanie sezonu, no i niedługo trzeba będzie ogłosić rekrutację do drużyny. Może paru fajnych chłopaków jeszcze dojdzie do drużyny...
* W pierwszym półfinale LFA 9 Armia Poznań pokonała Bielawa Owls 28:7. pes


Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

Zagraj w GRY.wm.pl

  • Goodgame Empire
  • Goodgame Big Farm
  • Goodgame Poker
  • Shadow Kings - The Dark Ages