Sobota, 7 grudnia 2019. Imieniny Agaty, Dalii, Sobiesława

Pozwólcie nam tutaj mieszkać!

2019-11-10 20:04:42 (ost. akt: 2019-11-11 11:35:14)
Aleksandra Pawłowska

Aleksandra Pawłowska

Autor zdjęcia: Zbigniew Woźniak

Mieszkają w siedmioro na... kilkunastu metrach kwadratowych. Jednak i to mogą stracić! Romska rodzina, która zajęła pustostan w budynku socjalnym przy ulicy Lubelskiej w Olsztynie stara się ubłagać władze miasta o mieszkanie.

Tak nie wolno! To samowola, dlatego zgłosiłem sprawę na policję — mówi Zbigniew Karpowicz, dyrektor Zakładu Lokali i Budynków Komunalnych.
Dyrektor tłumaczy, że jego stanowisko nie wynika ze znieczulicy na los romskiej rodziny. Pustostanów w lokalach pod jego zarządem jest kilkadziesiąt, a rodzin czekających na przydzielenie choćby najmniejszego dachu nad głową kilkaset. — To nie był pustostan, który stał odłogiem latami czy miesiącami. Poprzedni lokator opuścił go kilka tygodni wcześniej. Już mieliśmy zamówioną ekipę budowlaną, żeby go wyremontować i przydzielić kolejnej rodzinie — tłumaczy Karpowicz.

W budynku przy ulicy Lubelskiej 43 mieszka kilkadziesiąt rodzin. To głównie lokale socjalne. Sama kamienica jest położona z daleka od wygodnej komunikacji miejskiej, a budynek przypomina samotniak z ulicy Niepodległości. Jednak wewnątrz budynku jest czysto i schludnie. Widać, że lokatorzy dbają o miejsce, w którym mieszkają.

Aleksandra Pawłowska wychowuje piątkę dzieci. Najmłodsze urodziło się kilkanaście miesięcy temu. Najstarsza z córek ma prawie 14 lat. Pozostałe dzieci są w wieku od 4 do 8 lat. — Co mieliśmy robić? Pomieszkiwaliśmy z piątką dzieci u mojego ojca w tym samym budynku. Wszyscy w jednym pokoju — mówi Aleksandra Pawłowska, przytulając swoje dzieci.

Kobieta załamuje ręce nad tym, jaki los do tej pory spotkał ją w życiu. Tak naprawdę nigdy nie miała nic swojego poza dziećmi i obowiązkami. Mieszkanie z ojcem było bardzo trudne. Wytrzymać razem na tak małej przestrzeni graniczyło z cudem. Nic dziwnego, że czasem dochodziło do sprzeczek. — Szala się przelała, jak pokłóciliśmy się z tatą i kazał nam się wynosić od siebie. Jedną noc ze wszystkimi dziećmi spaliśmy na klatce schodowej. To było straszne — Aleksandra Pawłowska chowa głowę w dłoniach na samo wspomnienie o nocy z małymi dziećmi na zimnej posadce klatki schodowej.

Romska rodzina pozbawiona swojego kąta podczas nocy spędzonej na klatce schodowej zorientowała się, że jedno z mieszkań jest opuszczone. To dlatego postanowili do niego wejść. — To mieszkanie próbowała zająć już inna osoba. Czasem sypiał tam jeden z olsztyńskich bezdomnych. Co jednak mieliśmy robić, mamy przecież dzieci, które trzeba umyć, nakarmić, przygotować do szkoły. Zdecydowaliśmy się nie czekać na kolejną noc na schodach i zajęliśmy mieszkanie — mówi pani Aleksandra.

Mieszkanie, które zajęła romska rodzina to tak naprawdę malutka kawalerka. Klitka o kilkunastu metrach kwadratowych, w której jest jeden malutki pokój i kuchnia. Ma jednak własną łazienkę, co przecież dla tak dużej rodziny jest bardzo ważne. — Wstawiliśmy tu trochę swoich mebli i mieszkamy ciągle, ale tak z duszą na ramieniu, czy nikt nas stąd nie wyrzuci. Jeśli tak się stanie, to co my ze sobą zrobimy? Przecież też chcemy jakoś żyć i przede wszystkim być razem - przekonuje matka piątki dzieci.

Pani Aleksandra razem z dziećmi i swoim konkubinem mieszkają w zajętym przez nich pustostanie od dwóch miesięcy. Chcieli zalegalizować zajęcie mieszkania. Dlatego napisali pismo w tej sprawie do samego prezydenta Olsztyna. Jeszcze nie dostali odpowiedzi na swoją prośbę o pozostawienie ich w mieszkaniu przy ulicy Lubelskiej. Matka romskiej rodziny poszła też z prośbą do dyrektora ZLiBK, który administruje kamienicą. — Dyrektor nie chciał słyszeć o naszej prośbie. Tylko się zdenerwował i powiedział, że nas wyrzuci z tego mieszkania — relacjonuje Aleksandra Pawłowska.

Niedługo po wizycie u dyrektora ZBK u romskiej rodziny pojawiła się policja i służby socjalne. Obyło się jednak bez dantejskich scen i wyrzucania wielodzietnej rodziny na bruk. — Straszyli nas tylko, że dzieci nam pozabierają do bidula — wspomina pani Aleksandra.

— Ja nie mogę nic zrobić w tej sprawie, taka jest procedura — powtarza Karpowicz.
Z informacji, które uzyskaliśmy w ZLiBK wynika, że zgodnie z procedurą dyrektor będzie musiał założyć rodzinie Pawłowskich sprawę w sądzie o eksmisję za bezprawne zajęcie pustostanu. To dopiero na podstawie wyroku może być przeprowadzana eksmisja. — To też nie jest tak, że ta rodzina trafi na bruk. Tam są dzieci. Więc nawet w przypadku orzeczenia eksmisji sąd nakaże wskazanie mieszkania socjalnego, w którym ta rodzina będzie mogła zamieszkać — wyjaśnia szef ZLiBK dyrektor.

O tym, że rodzina nie trafi na bruk, nawet jeśli dojdzie do eksmisji, Aleksandra Pawłowska dowiedziała się od redakcji „Gazety Olsztyńskiej”. Z niedowierzaniem słuchała tej informacji. Przez te dwa miesiące, każdego dnia cała rodzina żyła w potwornym strachu, że to może być ich ostatnia noc w mieszkaniu. — Może w takim wyroku sąd zgodzi się, żeby wskazać nam właśnie to mieszkanie i będziemy mogli tu mieszkać zgodnie z prawem… — Pani Aleksandra aż rozpływa się z radości na taką myśl. — Pozwólcie nam tu mieszkać — prosi, rozkładając ręce w błagalnym geście i obejmując najmłodsze z pięciorga swoich dzieci.

Stanisław Kryściński


Czytaj e-wydanie
Podziel się informacją: Pochwal się tym, co robisz. Pochwal innych. Napisz, co Cię denerwuje. Po prostu stwórz swoją stronę na naszym serwisie. To bardzo proste. Swoją stronę założysz klikając " Tutaj ". Szczegółowe informacje o tym czym jest profil i jak go stworzyć: kliknij
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Zagraj w GRY.wm.pl

  • Goodgame Empire
  • Goodgame Big Farm
  • Goodgame Poker
  • Shadow Kings - The Dark Ages