środa, 21 sierpnia 2019. Imieniny Franciszka, Kazimiery, Ruty

Ogródki czy nowe mieszkania? Mieszkańcy walczą o kawałek zieleni

2019-08-11 09:03:00 (ost. akt: 2019-08-09 13:10:05)

Autor zdjęcia: Zbigniew Woźniak

To twardzi Zatorzacy, ale mają łzy w oczach na myśl o stracie swoich działek przed domami. Stworzyli tu prawdziwą oazę zieleni wśród wieżowców i betonu. Teraz ma tu powstać kolejny budynek. Mieszkańcy zbiegu ulic Gdańskiej i Tczewskiej w Olsztynie postanowili bronić zieleni do skutku.

Dla jednych z nich to miejsce rekreacji, dla innych jedyna możliwość spędzenia czasu na świeżym powietrzu. Dla miasta to atrakcyjna działka deweloperska. O tym, że w interesach nie ma sentymentów, mieszkańcy ulic Gdańskiej i Tczewskiej przekonali się już w czerwcu.

- Wtedy dostaliśmy pisma z wymówieniem dzierżawy. W uzasadnieniu jasno, jak byk stało, że wymawiają nam dzierżawę, bo chcą tu stawiać budynek mieszkalno-usługowy - mówi pan Ryszard i spracowaną ręką nerwowo poprawia czapkę na głowie.

To on postanowił skrzyknąć sąsiadów i zacząć walkę o swój kawałek zieleni przed domem. W szybkim tempie zebrał ponad 100 podpisów pod pismem do władz miasta z prośbą o wstrzymanie inwestycji. - Jestem prostym konserwatorem, ale wiem jedno. O swoje trzeba walczyć - stwierdza twardo pan Ryszard. - Młodzi myślą inaczej. Mówią, że to przecież interesy miasta i nic nie wskóramy. Takie miękkie, to nowe pokolenie - dodaje ze smutkiem w głosie.

Pan Henryk ma 75 lat. Mieszka przy Tczewskiej od 1972 roku. To już 47 lat odkąd zaczął dbać o swój kawałek zieleni przed domem. Chodzi z trudem. Wiek i choroby dają mu się we znaki. Na widok kwiatów na działce jakby młodnieje i nabiera sił. Zaczyna iść dziarskim krokiem do altanki położonej w morzu krzaków.
- Ja zieleń zwyczajnie kocham. To jest to dla mnie jedyne miejsce, gdzie mogę zaczerpnąć powietrza. Nawet do sklepu wychodzę już niezbyt często - mówi urywanym głosem pan Henryk.

Pani Cecylia natomiast przy Tczewskiej mieszka dopiero cztery lata. Przeprowadziła się tu razem z mężem właśnie ze względu na otoczenie. Sama myśl o tym, że może być pozbawiona swojej działki powoduje, że radosna starsza pani zaciska pięści w bezradnej złości.

- Mój mąż ma chorobę Parkinsona. Ta działka to dla niego forma terapii. Ja nie rozumiem, jak można chcieć stawiać tu jakiś blok i nas starych ludzi zamykać w klatce, w której mamy chyba poumierać... - mówi pani Celina.
Pani Danuta przy Gdańskiej mieszka już 39 lat. Narzeka na otoczenie wokół jej domu. Z okien ma widok na zakorkowaną uliczkę, rozgrzebany chodnik i zaplecze sklepu.

- Mieszkam na parterze. Pod oknami tak mi kopcą samochody, że widać, jak przez mgłę. Tu na ogródku mogę odetchnąć i zaczerpnąć trochę świeżego powietrza. A sama radość posadzenia rośliny i dbanie o to, żeby rosła zdrowa, to naprawdę radość, którą trudno zamienić na inną - mówi pani Danuta.

Małe, po kilka metrów kwadratowych grody przy ulicach Tczewskiej i Gdańskiej uprawia ponad 50 rodzin. Teren jest dzierżawiony od blisko 50 lat. Przez ten czas powoli obrastał w altanki, drzewa i kwiaty.

- Dzieci, które tu przyjeżdżają porównują ten teren z zaczarowanym ogrodem - stwierdza pan Ryszard.

Decyzja o budowie na terenie ogródków między bydynkami ulic Tczewskiej i Gdańskiej została podjęta 30 maja. W piśmie z Wydziału Geodezji i Gospodarki Nieruchomościami Urzędu Miasta w Olsztynie nie ma informacji o możliwości odwołania się od decyzji miasta. Jest za to termin do końca roku na uporządkowanie terenu.

- Mamy sami wyburzyć swoje altanki, powyrywać rośliny i usunąć płot - mówi pan Ryszard - Tak wygląda hasło "Ogród z natury", którym się władze miasta tak bardzo chwalą - dodaje rozgoryczony.

Działkowicze z Zatorza nie składają jednak broni. Dotarli już prawie do wszytskich radnych.

Zainteresowali swoją sprawą parlamentarzystów zarówno z rządzącej partii, jak i z opozycji. Każdego zapraszają do swojej oazy zieleni i pokazują jaki kawałek raju stworzyli wśród masy betonu. - Każdy zapowiada wsparcie. Jak jednak będzie, to dopiero niedługo się okaże. W najbliższym poniedziałek mamy spotkanie z panem prezydentem Grzymowiczem. Mam nadzieję, że uratujemy naszą zieleń - mówi pan Ryszard.

Teraz obrońcy swoich działek chwycili się nowej broni. Wydrukowali ulotki, które rozwieszają w okolicy i rozdają przechodniom. - Budowa skomplikuje życie mieszkańcom dzielnicy, przybędzie samochodów i tak już w zatłoczonych okolicznych ulicach - przekonują w wydanej przez siebie ulotce.

- Chcemy zachęcić do protestu jak najwięcej osób. Nasza działkowa sprawa, to jedno, ale nie trzeba mieć dużej wyobraźni, jaki armagedon zacznie się tutaj, kiedy rozpocznie się budowa na miejscu naszych działek - stwierdza pan Ryszard.
A pan Ryszard potrafi pobudzić wyobraźnie. Pokazuje na na wąską drogę pod bloki, między którymi ma stanąć nowy budynek. Odmierza krokami odległości od kamienic.

- Jak zaczną tędy jeździć ciężarówki, to przecież te kamienice się rozsypią. Niektóre są jeszcze sprzed wojny. Tu nie ma warunków na prowadzenie takiej inwestycji, bo cały teren zostanie zdewastowany - przekonuje.

- Opłata dzierżawna jest symboliczna. Nic dziwnego, że miasto chce mieć zysk z atrakcyjnego terenu położonego w dobrym miejscu - powiedział nam prosząc o niepodawanie jego nazwiska jeden z radnych.

Sprawdziliśmy argument o niskiej cenie dzierżawy. Sami działkowcy przyznają, że płacą symboliczne kwoty. - Płacę rocznie 50 złotych - mówi otwarcie pan Ryszard - Zgodziłbym się na podwyżkę nawet i do 300 złotych rocznie - dodaje.

Jak ustaliliśmy, na poniedziałkowym spotkaniu działkowicze z ulic Tczewskiej i Gdańskiej mogą usłyszeć propozycję wykupu wąskiego pasa działek. Nie ma mowy o wycofaniu się miasta z przetargu na sprzedaż terenu pod budowę usługowo-mieszkaniową.

- Olsztyn jest charakterystycznie położony. Ograniczają nas lasy i jeziora i nie mamy tutaj już zbyt wielu działek, które moglibyśmy przeznaczyć pod budownictwo mieszkaniowe lub usługowe. A na ulicy Tczewskiej jest taki teren, który należy do miasta. Zdajemy sobie oczywiście sprawę z tego, że mieszkańcy chcieliby mieć przestrzeń koło budynku, którą będą mogli przeznaczyć na dowolny cel – parkingi czy ogródki kwietne. I dlatego zaproponujemy im kawałek działki, który będą mogli wykupić po bardzo atrakcyjnej cenie, z 80 proc. bonifikatą, jeżeli wszyscy będą zgodni i staną do jednego aktu notarialnego - informuje Marta Bartoszewicz, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Olsztynie.

- W razie potrzeby, będziemy pikietowali pod ratuszem - zgodnie zapowiadają działkowicze.

Stanisław Kryściński
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (98) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. maja #2776275 | 46.170.*.* 13 sie 2019 08:57

    Uważam, że każda dzielnica POWINNA mieć swój park. Miejsce z ławeczką, kwietnikiem, że już nie wspomnę fontanną. dzięki temu odpoczywamy po pracy regenerując siły. otaczajmy się skwerami, parkami bo to nasze zdrowie. Ogródki działkowe w mieście - to niestety przeżytek dobry był 50 lat temu.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Dziesiąty #2776223 | 194.242.*.* 13 sie 2019 08:06

    A czy każdy mieszkaniec miasta może sobie odpocząć w tych ogródkach? Bo być może pogrodzili to i sadzą sałatę i marchewkę. Inna sprawa, że jak miasto nie ma gruntów to czemu nie powiększy swoich granic? Przed wyborami Grzymowicz odpisał mi, że trwają "analizy i starania" by poszerzyć granice miasta. Może niech GO tym tematem się zajmie?

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Warszawiak #2775776 | 217.153.*.* 12 sie 2019 11:55

    Komentarz nisko oceniony. Kliknij aby przeczytać. I bardzo dobrze, miasto to nie miejsce na ogródki, jak ktoś chce ogródka to niech jedzie na wieś. Miasto ma się rozwijać.

    1. mieszkaniec #2775761 | 83.31.*.* 12 sie 2019 11:07

      Zwróćcie się do ochrony środowiska. tamten region miasta jest narażony na smog, a dzięki działkom jest więcej tlenu. A jak zabudują na około to będzie zastój, nie będzie przepływu powietrza

      Ocena komentarza: warty uwagi (8) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. ona #2775756 | 80.55.*.* 12 sie 2019 11:04

      Mieszkam na Zatorzu i widzę codziennie te działki przyblokowe. Proszę mnie nie hejtować, ale mam odmienne zdanie niż dzierżawcy działek. Działki przy blokach to dla mnie archaizm. Korzystać z nich mogą tylko dzierżawcy. Szpetne stare płoty i niestety często jakiś rozwalający się grill z taboretem pod oknem. jak piszą Państwo w artykule to dzierżawcami są cześto starsi ludzie. na prawdę nie mają siły na pielęgnację tej zieleni. Lepiej byłoby zrobić tam minipark ogólnodostępny. Z ławeczkami, chodnikami i trawą zadbaną przez zarządców terenów. Kolejny blok wciśnięty pomiędzy bloki nie jest dobrym rozwiązaniem, ale takie zamknięte strefy pod blokami, to już jest relikt przeszłości.

      Ocena komentarza: warty uwagi (5) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    Pokaż wszystkie komentarze (98)

    Zagraj w GRY.wm.pl

    • Goodgame Empire
    • Goodgame Big Farm
    • Goodgame Poker
    • Shadow Kings - The Dark Ages