środa, 23 października 2019. Imieniny Edwarda, Marleny, Seweryna

Odwiedzi grób Noego i miejsce lądowania Tiereszkowej.

2019-04-26 15:00:00 (ost. akt: 2019-04-27 09:03:42)
Karol Fryta przed laty w drodze do Mujnaku w Uzbekistanie

Karol Fryta przed laty w drodze do Mujnaku w Uzbekistanie

Autor zdjęcia: Archiwum prywatne

Rozmowa\\\ Karol Fryta, podróżnik, dziennikarski wolny strzelec i autor reportaży z Olsztyna wyrusza na 3-miesięczną wyprawę na Wschód, której ostatnim etapem jest Magadan.

— Co cię gna aż na Magadan?
— Mam 40 lat i pomyślałem, że to ostatni moment, by zrobić w życiu coś szalonego. Inni zmieniają kobiety, kupują fordy mustangi, a ja pojadę w świat. Żeby nie żałować. Bo żałuję kilku rzeczy, których w życiu nie zrobiłem. Wyruszam 10 maja. Mam kupiony bilet w jedną stronę. Nie wiem, kiedy wrócę.
— Najpierw polecisz do...
— Erywania w Armenii. Z dwóch powodów: bo bilet był tani i to tam 9 lat temu rozpoczęła się moja pierwsza wyprawa na Kaukaz. Lecę więc trochę z sentymentu. Chcę zwiedzić cały Kaukaz i tym razem wybieram się do nieuznawanego państwa — Górskiego Karabachu. Potem pojadę do Iranu, a stamtąd do Nachiczewanu, azerskiej enklawy. Tam podobno jest pochowany Noe.
— Fantastyczna wielka włóczęga. Ale co cię tam ciągnie, na Kaukaz?
— Wschód oddaje trochę mój charakter: bałagan, niezorganizowanie, tymczasowość. Nie jestem uporządkowany i chłodno myślący, więc się tam po prostu świetnie czuję. Nie mam problemu z tym, że z pięknego miasta trafiam prosto w syf na prowincji, w jakieś rejony wykluczenia i brzydoty. Na Wschodzie można pogadać z ludźmi na ulicy. Ty podchodzisz, ktoś podchodzi do ciebie. Wsiadam do samochodu, jadę, rozmawiam. Niektórzy lubią wczasy all inclusive, bez kontaktu z tubylcami. Ja nie.
— Rozmawiasz po rosyjsku?
— Tak. Uczyłem się rosyjskiego w szkole, przez kilkanaście lat podróży też go podszlifowałem, przez ostatni rok chodziłem na korepetycje. W skali 1 do 10 oceniłbym moją znajomość rosyjskiego na 5, choć chciałbym wierzyć, że jest większa, ale z natury jestem dla siebie surowy. O wielkiej polityce Putina nie porozmawiam dogłębnie, ale wychodzę językowo poza zamówienie kawy czy herbaty.
— Na szlaku twojej wyprawy są bardzo ciekawe punkty. Np. miejsce wylądowania Walentyny Tiereszkowej, pierwszej kobiety w Kosmosie. Gdzie to jest?
— W Kraju Ałtajskim, tuż przy Kazachstanie. Tiereszkowa wylądowała na stepie i tam wybudowano jej niesamowity pomnik. Do pomnika prowadzi siedmiorzędna droga, kilkanaście kilometrów dalej jest wioska Bajewo. Chcę tam pojechać i zapytać ludzi, jakie piętno odcisnęła na nich Tiereszkowa.
— A gdzie mieszkał Pawka Morozow? Młodzi ludzie nie wiedzą pewnie kim był.
— Morozow zadenuncjował władzom własnego ojca. Był wzorem stalinowskich cnót i patronem pionierów. Mieszkał we wsi Gierasimowka w guberni tobolskiej za Uralem. Nie wiem, co wyciągnę z obecności w tym miejscu, może jest szkoła, do której Pawlik chodził. Może ludzie coś powiedzą.
— Odwiedzisz też miejsce urodzin Rasputina.
— Przyznam, że ten pomysł ściągnąłem z Colina Thubrona i jego książki „Po Syberii”. Był tam 20 lat temu i spotkał tam jeszcze krewnych Rasputina.
— Na szlaku jest jeszcze polska wieś na Syberii — Wierszyna.
— Wszyscy mnie do niej zniechęcają, bo tam jeździ wiele osób. Ale jest jeszcze inna ciekawa wieś koło Nowosybirska. Nazywa się Białystok. Nie jest to miejscowość turystyczna, jak Wierszyna, więc może tam pojadę. Kontaktuje się mejlowo z rosyjską Polonią na Syberii. Od niektórych dostaję odpowiedzi, zaproszenia. Chciałbym o tych Polakach napisać. Myślę, że byłoby to jeszcze ciekawsze dla szerszej publiczności niż moje teksty z wyprawy do Dagestanu i Czeczenii, które publikowałem w „Tygodniku Powszechnym”.
— Mnie najbardziej zafascynował koniec twej 3-miesięcznej podróży — Magadan i Kołyma. To miejsca, do kytórych Polacy nigdy przed 1989 r. nie podróżowali dobrowolnie.
— Musiałem wybrać punkt zakończenia wyprawy. Kołyma to nie koniec Rosji. Dalej, na Dalekim Wschodzie jest Kamczatka czy Czukotka, na południu Władywostok i Sachalin. Czytałem wspomnienia zesłańca, który z grupa innych więźniów płynął do Magadanu statkiem. Pod pokładem działy się straszne rzeczy, więc perwersyjnie ciągnie mnie tam. Magadan to miejsce naznaczone tragiczną historią, podobnie jak Srebrenica czy Biesłan, gdzie byłem wcześniej. Stamtąd z samolotem wrócę do Moskwy.
— Jak wygląda taka podróż przez tak wielki kraj? Masz plan, czy improwizujesz?
— Mam jakiś zarys, ale niedokładny, więc będę się kierował Google Maps. A co będzie po drodze? Może ktoś mi podpowie coś innego? Zrobiłem wstępny research, mam jednak świadomość, że wszystkiego nie zobaczę. Odległości są tam ogromne. Bajkał ma 600 km długości, jak Polska od Helu do Zakopanego.
— Ludzie boją się Wschodu. Jest się czego bać?
— Byłem w Czeczeni i Dagestanie, a o tych miejscach mówi się, że tam ucinają głowy i wysadzają się w powietrze. A to jedno z najbardziej przyjaznych miejsc, w jakich byłem. W Dagestanie powstają zalążki ISIS, to prawda. Ale co stało się na spokojnej Sri Lance kilka dni temu? Wszędzie trzeba uważać na kieszonkowców i pijanych kolesi, ale to nie może paraliżować. Tutaj też każdego dnia może mi coś się przydarzyć. Tam najbardziej obawiam się sytuacji na drodze. Kierowcy rzeczywiście jeżdżą, jak to widać na rosyjskich filmikach na YouTube. I zdarzają się dziury, w których giną ciężarówki.
— Na portalu polakpotrafi.pl zbierasz pieniądze, ale nie na całą wyprawę, tylko na wydatki ekstra.
— Tak. Na podróż długo odkładałem, rzuciłem palenie, zrezygnowałem z alkoholu. Od kilku lat żyję jak asceta. Kasę mam i nie jest tak, że chcę pojechać na wakacje na czyjś koszt. Ale są miejsca w Rosji, do których trudno się dostać. Należy do nich najzimniejsze miasto na ziemi — Wierchojańsk. Wacław Sieroszewski został zesłany do Wierchojańska w 1880 r. i spędził tam pierwsze 3 lata. O swoim pobycie napisał książkę „12 lat w kraju Jakutów”. Samolot do Wierchojańska kosztuje 1200 zł. Oczywiście mogę tam nie jechać, ale czuję, że byłoby warto i mógłbym stamtąd napisać ciekawy tekst.
— Ile bagażu zabierasz ze sobą?
— 9-10 kg. Ograniczam się do minimum. Do plecaka biorę 4 podkoszulki, dwie pary spodni, dwa swetry, cztery pary majtek i skarpetek. No i aparat. Biorę też laptopa, bo drodze będę pisał i dzielił ze swoimi przeżyciami. Jeśli ktoś chce wziąć udział w mojej przygodzie, to zapraszam do obserwowania mojego profilu na Facebooku.

Ewa Mazgal
e.mazgal@gazetaolsztynska.pl




Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Zobacz także

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. RM #2723632 | 37.47.*.* 27 kwi 2019 10:45

    Karol znam od lat i życzę mu jak zwykle powodzenia.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Zagraj w GRY.wm.pl

  • Goodgame Empire
  • Goodgame Big Farm
  • Goodgame Poker
  • Shadow Kings - The Dark Ages