Wtorek, 18 września 2018. Imieniny Ireny, Irminy, Stanisława

Zawsze ciągnęło mnie na Wschód

2018-08-27 16:00:00 (ost. akt: 2018-08-28 11:57:16)
Podróżniczka — Renata Bardega

Podróżniczka — Renata Bardega

Autor zdjęcia: arch. prywatne

Podróże to coś, na co się czeka i planuje tygodniami. Świat jest tak piękny i różnorodny, że warto go poznawać. Choćby wymagało to oszczędzania przez cały rok.

— Mój mąż zawsze był domatorem, ale w pewnej chwili chciałam zrobić mu niespodziankę i wykupiłam wycieczkę do Włoch — opowiada Renata Bardega, olsztynianka, księgowa na emeryturze. — W 2006 roku stwierdziliśmy, że w końcu mamy pieniądze na to, by wybrać się w podróż. Z informacją zwlekałam do ostatniej chwili, bo w końcu miała to być niespodzianka. W końcu pojechaliśmy. Objechaliśmy całe Włochy. Zobaczyliśmy najpiękniejsze zakątki, m.in. Wenecję. Sorrento, byliśmy na Capri. Mąż po powrocie w końcu stwierdził, a było to naprawdę wyjątkowe — „Kotku, to gdzie jedziemy następnym razem?”.

Potem podróże stały się wspólną pasją. Zjechali niemal całą Polskę, ale zasmakowali również w wyjazdach zagranicznych. Wkrótce jeździli również po Europie. Z okazji jednej z rocznic ślubu wybrali się na wycieczkę do Paryża.
— O mały włos tam byśmy nie dojechali, bo jadąc do Warszawy mieliśmy wypadek. Samochód nie nadawał się do jazdy, ale na szczęście nam nic się nie stało — dodaje pani Renata. — W bagażniku została nawet walizka z ubraniami. Nie zrezygnowaliśmy. Pojechaliśmy. Mąż wcześniej bywał w Paryżu służbowo, dla mnie był to pierwszy raz. Zobaczyliśmy nie tylko stolicę Francji, ale i pojechaliśmy szlaków zamków nad Loarą.

Kolekcjonowali wrażenia, choć niekiedy mieli diametralnie różne pomysły na zwiedzanie.
— W Turcji tylko ja wybrałam się w lot balonem nad Kapadocją. Mąż wolał zostać na ziemi — mówi Renata Bardega. — Wystartowaliśmy razem z innymi uczestnikami tuż przed świtem i z kosza balonu podziwialiśmy wschód słońca. Szybko się wzruszam, więc wtedy również popłakałam się. Z emocji. Wrażeń. Widoki były naprawdę przepiękne.


Wspólne podróżowanie małżeństwa przerwała ciężka choroba męża pani Renaty. Niestety w 2014 roku zmarł.
— To był rok, w którym mieliśmy pojechać razem do Gruzji. W planowany dzień wyjazdu mój mąż zmarł — mówi pani Renata. — W rocznicę śmierci męża wzięłam udział w wycieczce do Gruzji. Zrobiłam to dla męża, bo wiedziałam, że chciałby, żebym tak zrobiła. Byłam jeszcze w żałobie...Wciąż czułam się tak, jakby wtedy był obok mnie. Zwiedziłam wówczas również Armenię i Azerbejdżan. To nie były wtedy popularne kierunki.
Dziś kontynuuje tradycję, którą rozpoczęła z mężem. Podróżuje. Kolekcjonuje wrażenia. Za każdym razem pociąga ją coś nowego. Chce odkrywać nieznane. Była w Kambodży, Wietnamie, Tajlandii. Choć ta ostatnia jej nie zachwyciła.
— Z wszystkich moich podróży Kuba była najpiękniejsza. Jeszcze niezadeptana, podobnie jak Gruzja czy Armenia — dodaje pani Renata. — To bardzo biedny kraj, o czym można się przekonać. Widać, że ludzie żyją niesamowicie skromnie, ale są serdeczni, otwarci. Cudowni. Wszędzie panuje niesamowity porządek, choć domy są w opłakanym stanie.
Będąc w Hawanie koniecznie trzeba zobaczyć show rewiowy z tancerkami i wysłuchać koncertu muzyki na żywo. To w końcu Kuba jest ojczyzną kultowego Buena Vista Social Club.

— Była tam słynna 80-letnia wokalistka, której wykonania nadal są zachwycające. Może czasem o wieku świadczy fakt, że zdarza się jej już zapominać. Na przykład nie zauważy, że źle włożyła na siebie ubranie — dodaje. — Podsumowując — to była piękna podróż dzięki otoczeniu, ale również uczestnicy wycieczki, opiekująca się nami przewodniczka. Wszystko. Nawet lot Antonowem do Santiago de Cuba był niesamowity.
To drugie co do wielkości miasto na Kubie warto odwiedzić ze względ na unikalną, zachowaną kolonialną architekturę. Tutaj też poznacie historię najsłynniejszego alkoholu świata w Muzeum Rumu. Kuba jest niespodziewana, zadziwiająca i zachwycająca. Aż chce się do niej wracać.
— Kuba nauczyła mnie szanować to, co mam i cieszyć się z tego. Zawsze byłam pozytywną osobą, a po tej podróży kipiałam radością. Jestem też bardzo ciekawa świata — przyznaje Renata Bardega. — Z mężem dużo jeździliśmy po Polsce. Lubię podróże i te mniejsze, i większe. Kiedy widzę programy podróżnicze w telewizji cieszę się, kiedy widzę miejsca, które odwiedziłam. Byłam w Lisbonie, widziałam pola ryżowe w Portugalii. Tak, one naprawdę istnieją! Mam mnóstwo wspomnień. Także ze wspólnych podróży z mężem. Jego śmierć była dla mnie strasznym przeżyciem. Dziś zostały mi te piękne chwile w pamięci, momenty ze wspólnych podróży. Mamy cudownych synów, którzy są w Anglii. Bardzo mnie wspierają.
To synowie po śmierci męża zachęcali ją, by odkrywała kolejne pasje. Na emeryturze zawsze jest na to więcej czasu.


— Rysuję ołówkiem i węglem. Jestem samoukiem. Po śmierci męża synowie zmobilizowali mnie, żebym wróciła do dawnej pasji — opowiada. — Pierwszą pracą był portret, który ofiarowałam synowi z okazji urodzin. Teraz wciąż rysuję.
Przygotowania do podróży? To po pierwsze wybór kierunku.
— Mnie zawsze ciągnęło na Wschód. Marzę, by zobaczyć Samarkandę. Nie mówiąc o Islandii. Nigdy nie chciałam zobaczyć Nowego Jorku, ale miejsca związane z cudami natury — przyznaje pani Renata.
Tu trzeba powiedzieć, że położenie Samarkandy sprawiło, że było to jedno z miejsc na mapie światowego handlu. Jedwabny szlak przyciągał handlarzy, ale i okrutnych władców. Czyngis-chan niemal je zniszczył. Za to okrutny Timur Chromy z Samarkandy sprawił, że stało się jednym z najpiękniejszych miejsc Azji. I najbardziej pożądanych przez turystów.


Przed każdą z podróży starannie się do nich przygotowuje. Śledzi przewodniki, czyta książki, zdobywa wiedzę. Na miejscu jest więc przygotowana i wie, jakie zakątki warto zobaczyć, a które omijać. Ma praktyczną wiedzę, którą może wykorzystać. I tam znajduje też inspiracje do kolejnych podróży.
We wrześniu wybieram się do Wiednia i Doliny Wachau, w której można podziwiać świadectwa potęgi Habsburgów, w postaci zamków na przykład — zdradza. — Zawsze chciałam znaleźć się w Wiedniu w czasie koncertu noworocznego, ale zawsze brakowało na to czasu, bo przecież oboje pracowaliśmy. Teraz jednak w wycieczce jest zaplanowany koncert Straussów. Już nie mogę się doczekać.
Co dały jej podróże oprócz pięknych wspomnień, zdjęć i ogromnego doświadczenia? Cenną umiejętność. Walizkę na podróż pakuje w ciągu godziny. To wystarczy, by znalazło się w niej wszystko, co trzeba.

Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

Zagraj w GRY.wm.pl

  • Goodgame Empire
  • Goodgame Big Farm
  • Goodgame Poker
  • Shadow Kings - The Dark Ages