Piątek, 17 sierpnia 2018. Imieniny Anity, Elizy, Mirona

"W sumie mam 12 tysięcy winyli"

2018-04-28 17:12:00 (ost. akt: 2018-04-28 17:13:24)
Płyta winylowa sklep

Olsztyn-sklep z płytami winylowymi na Kopernika 34 Nz.L.Jacek Pikielski, Piotr Szymański, Wojciech Wedle.

Płyta winylowa sklep Olsztyn-sklep z płytami winylowymi na Kopernika 34 Nz.L.Jacek Pikielski, Piotr Szymański, Wojciech Wedle.

Autor zdjęcia: Zbigniew Woźniak

O czarnych krążkach mogliby opowiadać cały dzień, a i tak nie opowiedzieliby wszystkiego. Jacek, Wojtek, Piotr i Mariusz są organizatorami giełdy płyt winylowych w Olsztynie. Kolejna odbędzie się w niedzielę 29 kwietnia.

Jacek Pikielski jest właścicielem sklepu z winylami. Od 30 lat używa didżejskiego gramofonu marki Technics. Winyle zbiera od 1975 roku. — Pierwszą płytą była Maryla Rodowicz. Nie skłamię, jeśli powiem, że w sumie mam 12 tysięcy winyli — mówi. Co na to żona? — dopytuję. — Kupiła ostatnio kolejną półkę, bo płyty musiałyby wylądować w łazience — odpowiada. — Mam dobrą żonę!

Wojciech Wedle zabrał na nasze spotkanie pierwsze wydanie The Ramones z 1976 roku. — Kupiłem ją za trzy dychy — mówi.

Ramones to amerykański zespół uważany za pierwszą grupę grającą punk rocka. Pan Wojciech ma w domu około tysiąca winyli. Miałby więcej, ale szuka idealnych egzemplarzy. — Kupuję płytę w dobrym stanie, ale się jej pozbywam, kiedy znajduję inną, w lepszym stanie — tłumaczy.

Piotr Szymański, gitarzysta Big Day, ma około 160 czarnych płyt.
— Mało, ponieważ odbudowuję kolekcję. W latach 90. zacząłem pozbywać się winyli. Podobnie jak inni padłem ofiarą kompaktu — przyznaje. — Dzisiaj mam tylko takie winyle, których chcę słuchać.


Odbudowa kolekcji dobrze mu idzie — w trakcie naszego spotkania w sklepie pana Jacka kupił płytę Olivii Newton-John „Totally hot” z 1978 roku. Dla jednej piosenki — „A little more love”. — Długo jej szukałem — wyraźnie jest z siebie dumny.

Na pytanie, dlaczego warto przyjść na olsztyńską giełdę winyli, zgodnie odpowiadają: nie tylko dlatego, żeby kupić, sprzedać albo wymienić się czarnymi krążkami, które być może zalegają na półce, ale także po to, żeby porozmawiać. Na przykład o cenach analogów.

— Płyta, która — dajmy na to — powinna kosztować 50 zł, na portalach aukcyjnych kosztuje 500 zł. Jednak cen nie podbijają ludzie, którzy mają miłość do muzyki, a ludzie, którzy liczą na zysk. To trochę nie fair — tłumaczy pan Jacek.

Na giełdę przychodzi kilkanaście osób. To dużo? — Mało — odpowiada Piotr Szymański. — Dużo — kontruje Jacek Pikielski.

— Gdyby w latach 80. było to kilkanaście osób, powiedziałbym, że to bardzo mało. Ale dzisiaj winyl to jeden z nośników, obok pendrive'a, płyty CD, YouTube. Przy renesansie czarnego krążka nie jest źle — dodaje Wojciech Wedle.


Ostatnio około 18-letnia dziewczyna kupiła od niego album Queen „Sheer Heart Attack” z 1974 roku. — Ucieszyłem się, że młode pokolenie słucha jeszcze takiej muzyki. A ona do mnie mówi, że to prezent dla jej młodszego brata — wspomina pan Wojciech.

Moi rozmówcy nie zamykają się tylko na winyle. Słuchają też radia czy płyt CD. Ale to winyl... — ...jest w stanie najbardziej wiernie oddać to, co zostało zapisane w studiu — podkreśla Wedle. — Czyli zaraz po taśmie matce. Jeśli mamy dobry sprzęt, każde źródło cyfrowe przegrywa z winylem. To jest jedyna tajemnica — rzuca Szymański. — Parafrazując sentencję łacińską: in vino veritas — in winyl veritas, prawda jest w winylu — dodaje pan Wojciech.

— A jedna z najpiękniejszych okładek to płyta Stevie'go Wondera „Songs in the Key of Life” (1976 — red.) z kulą ziemską i jądrem — fascynuje się pan Jacek. — Winyl to nie moda, to rytuał: wyjmujemy płytę z koperty, przecieramy ją z kurzu, zakładamy na gramofon, płyta zaczyna grać, wsłuchujemy się w to, jak brzmi. I nie możemy włączyć odkurzacza czy pójść do kuchni smażyć kotlety. Przy winylu trzeba się skupić.


W latach 90. pan Jacek kupował płyty analogowe, które zostały wyrzucone na asfalt. Bo na półce musiało znaleźć się miejsce na płyty kompaktowe. — I na przykład 10 płyt można było kupić za dolara — mówi.

Pan Wojciech przed Wielkanocą pojechał kupić pasztet na rynku przy ul. Grunwaldzkiej. Do domu wrócił z torbą płyt. — A pasztet pan kupił? — pytam. — Zapomniałem o bożym świecie! — odpowiada. — I miałem problem. Przy sobie miałem 50 zł, ale tych płyt było tyle, że zabrakło mi pieniędzy. Bankomat znalazłem dopiero na ul. 1 Maja. Kupiłem m.in. pierwszy polski Kult. W idealnym stanie!

— A co z pasztetem? Była afera w domu? — dopytuję. — Rozeszło się po kościach — odpowiada Wojciech Wedle. — Z chorobą się nie walczy — ucina z uśmiechem Piotr Szymański.

W latach 80. olsztyńskie giełdy winyli odbywały się w klubie Akces przy ul. Pana Tadeusza. W latach 90. przyszło szaleństwo na kompakty i długo nie było nic. W 2015 roku Jacek Pikielski, Wojciech Wedle, Krzysztof Piątek i Mariusz Ziajka postanowili reaktywować giełdę. Sami drukują plakaty i promują ją w internecie.

Od grudnia 2017 roku w każdą ostatnią niedzielę miesiąca giełdy odbywają się w Vinyl Pub na starówce. Każda trwa około trzech godzin. Można wypić piwo albo sok, w tle słychać muzykę, oczywiście z winyli. Czarny krążek można kupić od 5 złotych.

MP

Czytaj e-wydanie
Podziel się informacją: Pochwal się tym, co robisz. Pochwal innych. Napisz, co Cię denerwuje. Po prostu stwórz swoją stronę na naszym serwisie. To bardzo proste. Swoją stronę założysz klikając " Tutaj ". Szczegółowe informacje o tym czym jest profil i jak go stworzyć: kliknij
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (23) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Więcej takich tematów proszę. #2494067 | 213.76.*.* 30 kwi 2018 01:13

    Przyjemnie poczytać co mają do powiedzenia ludzie z pasją.

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. wym, do wik #2494019 | 94.254.*.* 29 kwi 2018 21:49

    Przypomnę, że odniosłem się do zdania: "Jeśli mamy dobry sprzęt, każde źródło cyfrowe przegrywa z winylem." które wg mnie jest nieprawdziwe. Podając kwoty, które należy przeznaczyć na sprzęt analogowy, wcale nie miałem na myśli Hi-end'u a porządne Hi-Fi. Dodam też, że mając do wyboru gramofon (z wkładką i pre oraz ew. dodatkowym trafo dla MC) za 10 tys. (i to wcale nie jest jakiś mega super sprzęt), zdecydowanie polecę każdemu wydać te 10 tys. na odtwarzacz CD/SACD, który zaoferuje nieporównywalnie lepszy dźwięk (korzystając naturalnie z wysokiej jakości nagrań). Winyl to przeszłość. Kiedyś nagrywano na nim i słuchano bo tak naprawdę to było jedyne źródło wysokiej jakości (ówcześnie) dźwięku. Świat nie stoi w miejscu. Dzisiaj technologia cyfrowa oferuje nieporównywalnie więcej od analogu. Jeśli znasz świat analogu to wiesz zapewne o naturalnych ograniczeniach zapisu, choćby monofonizowanie pasma poniżej 300 Hz i obcinanie powyżej 16 kHz. Piszesz też o delektowaniu się muzyką, o słuchaniu muzyki dla muzyki. Zgoda. Ale do tego nie jest potrzebny analog i 400 płyt (o 12 tysiącach nawet nie wspominam). Wystarczy streamer, DAC lub wspomniany CD.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Wujek Dobrarada #2493842 | 83.6.*.* 29 kwi 2018 14:21

      Doskonale rozumiem ciąg do kolekcjonowania różnych rzeczy. Jednak nadużyciem jest twierdzenie, że nośnik analogowy jest w jakiś sposób lepszy od cyfrowego. W końcu chodzi o muzykę. Jakość dźwięku o jednakowych parametrach nie zależy od nośnika na którym jest magazynowany dany utwór. Na końcowy efekt składa się wiele czynników, a najistotniejszym jest słuch odbiorcy. Akustyka pomieszczenia, elektronika, głośniki, zakres dynamiki, szumy, itd itp. W dodatku nie da się przyjąć uniwersalnych parametrów dla każdego typu muzyki. Nośnik jest tu najmniej istotny. Jego trwałość natomiast to zupełnie inna bajka. Nie wiem co Ortodoksyjny wielbiciele vinyli widzą np w trzaskach zajechanych rowków. Podobnie ciężko zrozumieć wielbicieli płaskich dynamicznie nagrań nowych tloczen, zarówno cd jak i analogowych. Zresztą dziś i tak zdecydowana większość muzyki popularnej nagrywania jest cyfrowo lub w najlepszym wypadku poddana procesowi cyfrowego masteringu. To tak jak słuchanie mp3 na super sprzęcie-można tylko po co? Reasumując jeśli chcecie słuchać muzyki można tego dokonać że wszystkiego rodzajów nośników. Jeśli cenicie jakość zainwestujcie w sprzęt a potem wybierajcie nagrania dobrze nagrane - niezależnie od nośnika. Jeśli chcecie mieć fajne hobby zbierajcie płyty bo to naprawdę fajne zajęcie. Tylko bez popadania w przesada bo to zaciąga zespołem aspargera. Pozdr.

      Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. ja1234 #2493640 | 95.160.*.* 29 kwi 2018 07:59

      Pan sobie wymyślił, sposób na życie i dorabia do tego ideologię. A ceny płyt ma z kosmosu, a sam w artykule narzeka na ceny. Świetne.

      Ocena komentarza: poniżej poziomu (-7) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

      1. wik - do wym #2493602 | 77.254.*.* 29 kwi 2018 01:12

        I jeszcze dodaj do całego sprzętu: dom willowy za minimum 3.000.000 zł oraz specjalny pokój tylko do słuchania muzyki. I mamy niezbędny komplet potrzebny do słuchania płyt analogowych. W jakim Ty kraju żyjesz? Zastanów się. Kiedyś się mówiło ANALOG, a nie winyl. Tu zgoda. A tak na poważnie. Nie ma znaczenia, co jest lepsze, płyta CD czy analog. Ważna jest muzyka, którą się słucha. Ja słucham muzyki już blisko 50 lat i zapewniam Cię, że Twoje uwagi dotyczące wydatków na sprzęt do odtwarzania są po prostu absurdalne. No, chyba, że pochodzisz z rodziny milionerów. Twoje dywagacje na temat sprzętu są, wypisz wymaluj, jak dywagacje ortodoksów, o których czytałem wielokrotnie [również w zachodnich periodykach], którym chodzi bardziej o formę niż o treść. A chodzi przecież o muzykę. Zapewniam Cię, że są takie płyty analogowe, które brzmią świetnie, a ich wersje CD są po prostu badziewne. Są też takie płyty CD, które brzmią nienaturalnie sterylnie. To kwestia gustu. I co niezmiernie istotne zasobności portfela. A zapewniam Cię, wiem co mówię, bo w swoim życiu przesłuchałem kilkadziesiąt tysięcy płyt na różnych nośnikach. Nawet płyty przedwojenne na nośniku ceramicznym, niestety bardzo kruchym i nietrwałym. Gdyby przyjąć Twój sposób myślenia, to kilkadziesiąt lat temu, byłoby bez sensu słuchanie płyt analogowych, bo ich dźwięk, wg. Ciebie, jest ogólnie be... trzaski, pyki itp.. Ja pochodzę z pokolenia, które muzyki słuchało tylko z analogów i radia. Do tej pory mam ponad 400 analogów. Ty i tak prawdopodobnie nie przyjmiesz mojej argumentacji. I nie chodzi tu wcale z mojej strony o nostalgię. I jeszcze coś, ale bardzo istotnego. Można mieć super sprzęt, o którym tak się rozpisujesz, ale jednocześnie tzw. dębowe ucho. A słuch muzyczny w delektowaniu się muzyką, to cholernie ważny element. Tak więc trochę wyluzuj i nie bądź przeciwny analogom. Raczej mógłbyś wspierać takie inicjatywy, a nie je przysłowiowo flekować. Poza tym giełdy to spotkania pasjonatów twarzą w twarz, a nie na fecebooku, istagramie czy innym komunikatorze. I na koniec, życzę Ci dużo dobrej muzyki, bez względu z jakiego źródła czy sprzętu będziesz jej słuchał.

        Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

      Pokaż wszystkie komentarze (23)

      Zagraj w GRY.wm.pl

      • Goodgame Empire
      • Goodgame Big Farm
      • Goodgame Poker
      • Shadow Kings - The Dark Ages