Niedziela, 21 października 2018. Imieniny Celiny, Hilarego, Janusza

Z serii "Porozmawiajmy o Olsztynie": Okazuje się, że u nas nie można dotykać symboli narodowych i religijnych [WYWIAD]

2018-03-10 08:15:00 (ost. akt: 2018-03-09 13:54:41)
Emilia Konwerska

Emilia Konwerska

Autor zdjęcia: Ewa Mazgal

Czy za dresiarza w biało-czerwonym ubraniu i koronie cierniowej można iść do więzienia — zastanawia się Emilia Konwerska, feministka, animatorka kultury i szefowa Galerii Dobro Miejskiego Ośrodka Kultury.

— Czy Olsztyn jest miastem politycznym? Szczególnie rozpolitykowanym? 

— Nie ma miast bardziej politycznych i mniej politycznych. Sadzę, że polityka — dyskusje, dyskursy i protesty — dotykają wszystkich miast tak samo. Ale czy cykl imprez prowadzonych przez MOK „Kobieta nie istnieje” jest polityczny? 


— Chyba jest, bo na plakacie reklamującym „Kobieta nie istnieje” są wlepki „feminine not feminist”, czyli „kobieca nie feministka”. To jest gest polityczny. 

— W Galerii Dobro wybieramy tematy dla nas interesujące i wydaje mi się, że raczej umiarkowane. Przykładem może być nasz niedawny gość Paweł Sołtys, czyli Pablopavo. 


— Czy w polskiej kulturze są wątki radykalne, rewolucyjne, obrazoburcze? 

— Są, ale bardzo niszowe. Kultura, uważam, jest zbyt grzeczna! Artyści powinni robić rzeczy odważniejsze. Są jednak zniewoleni, bo muszą się wpisywać w konkretne projekty. Jedne tematy są na czasie, inne nie. Artyści z jednej strony są „rebel”, a z drugiej chcą być w obiegu.

Nasuwa się pytanie, czy sztuka powstająca w instytucjach może być zaangażowana. Instytucje mają swoje linie, bo podlegają samorządom, które mają konkretne oczekiwania. Akcjonistów wiedeńskich już nie ma! (To działający w latach 60. i 70. XX wieku prowokatorzy, jak Hermann Nitsch, który prezentował w performansach martwe, patroszone zwierzęta).

Ale ja też jestem cenzorem. Wystąpi u nas Psychychoekipa z Fioletowego Dżipa. Jej członkowie chcieli przedstawić dresiarza w biało-czerwonym ubraniu i koronie cierniowej. I ja się obawiam, czy nie pójdę za to do więzienia. Jasia Kapelę skazali za to, że śpiewał „Marsz, marsz uchodźcy...”. Okazuje się, że u nas nie można dotykać symboli narodowych i religijnych. 



— Katalog rzeczy, których nie można, rozrasta się. Może przyjdzie czas, że w oficjalnej przestrzeni będzie możliwa tylko kultura patriotyczna i narodowa.

— Zastanawiam się, jaki jest kanon kultury pisowskiego wyborcy. Na co tacy ludzie przychodziliby do MOK-u? Na patriotyczne śpiewy? To też jest stereotyp. 


— No właśnie. Na razie do Galerii Dobro przychodzi tyle osób, ile jest miejsc. Na Sołtysie czy na Filipie Springerze był tłum. Ale czy 100 czy 150 osób to dużo? 

— Zawsze pytam naszych gości, jak jest w innych miastach. Okazuje się, że u nas jest bardzo dobrze. Pisarze, muzycy artyści wychodzą ze spotkań pod wrażeniem: że jest taka publiczność, że jest dyskusja. Co prawda na spotkaniu z komiksiarzem Maciejem Sieńczykiem było tylko 15 osób. Byłam zawiedziona, ale okazało się, że to i tak trzy razy więcej niż w Krakowie. 



— Pochodzi pani z Nidzicy. Czy dla pani Olsztyn jest miastem docelowym? 

— Nie wiem. Dopóki dobrze mi się tu żyje i mogę robić fajne rzeczy, nigdzie się nie wybieram. Organizowałam wiele niszowych koncertów, m.in. Wacława Zimpla czy LXMP. I okazało się, że koncert LXMP był najlepszy podczas ich trasy w Polsce. U nas, w Olsztynie. Na taki awangardowy koncert przychodzi 90 osób. W Olsztynie, moim zdaniem, jest publika na wszystko. Dlatego chce mi się pracować. 


— To dobrze o nas świadczy. 

— Zawsze, kiedy chciałam zobaczyć kogoś czy coś, czego w Olsztynie nie było, organizowałam koncert czy wystawę według zasady „Do it yourself”. Ale nie tylko ja tak działam. Są Węgajty, Kloszart czy Elektroniczny Olsztyn. Nie mam czasu na nudę. Nie sposób być na wszystkich imprezach. 


— Są jednak ludzie, którzy mówią, że tutaj nic się nie dzieje. 

— To mnie zawsze śmieszy. Olsztyn jest fajny. Jest z kim współpracować. Ludzie są aktywni. 



— A czego w Olsztynie pani brakuje? 

— Od 14 lat, odkąd tu mieszkam, chodzę tym samymi ulicami i wiem, co jest za każdym rogiem (śmiech). We Wrocławiu jestem chodzeniem po ulicach podekscytowana. Ale to jest problem nie do rozwiązania. 


— Bo w Olsztynie są miejsca „do chodzenia”, takie jak starówka, Zatorze czy jeziora, i miejsca „nie do chodzenia” jak Pieczewo czy Jaroty. I stamtąd warto przyjechać do centrum, tam nie ma po co jechać.

— To prawda. W Olsztynie, jeśli coś nie dzieje się na starówce, to już nikt nie przychodzi. A w Warszawie ludzie chodzą, na przykład na Pragę, bo miasto jest zdecentralizowane. Chciałabym, żeby u nas na Zatorzu były kawiarnie z lampionami. Czy dlatego ich nie ma, że ludzie mają za mało pieniędzy? Nie wierzę. W Olsztynie fajne jest też to, że ciągle poznaję nowych ludzi. I oni nie ustępują w niczym mieszkańcom innych miast.

MZG
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (31) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentowanie wyłączone

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. pinas #2461656 | 178.235.*.* 13 mar 2018 16:37

    Pytanie do Pani feministki, ile przed zdjęciem był ostatni dżoincik?

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-8) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. hihaho #2460945 | 81.190.*.* 13 mar 2018 00:05

    Niby tacy zwolennicy wolności wyrazu , i opinii a wycieli cenzurą mój wpis na temat tej panienki i jej radosnych przemyśleń choć był o wiele mniej "obrazoburczy" od tego co tej panience marzy się wystawiać. . Można powiedzieć "wolność wyrazu i wypowiedzi" w lewackim wydaniu czyli hipokryzja obłuda i zakłamanie ... i tyle zostało z banialuk :)

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-7) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. rencista #2460150 | 89.228.*.* 12 mar 2018 12:00

    idiotyzm wypowiedzi tejże PORAŻA !!!

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-7) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. hihhaho #2459552 | 81.190.*.* 11 mar 2018 18:37

    Bezpieczniej prowokować w granicach w których nic nie grozi , niż zmierzyć się z realnymi konsekwencjami jak szydercy Hebdo. Tamci przynajmniej zginęli żałośnie za swoje lewackie wyznanie ale przynajmniej byli konsekwentni aż do śmierci. A ci nasi lewacy "artyści" to takie kieszonkowe malutkie prowokatorzy i szydercy co najwyżej są w stanie prowokować tych od których oczekują pobłażliwości i wyrozumiałości dla ich głupoty , prowokować tych którzy z cierpliwością godną anielskiej znoszą ich opluwanie. Ot pomysł na marne żałosne życie i zaistnienie .

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-5) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. Matylda #2458687 | 83.9.*.* 10 mar 2018 21:57

    Poziom wypowiedzi mało inteligentnej gimnazjalistki. Mówię uczniom, ze słowo "fajny" jest puste i żeby go nie używać....

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (31)

Zagraj w GRY.wm.pl

  • Goodgame Empire
  • Goodgame Big Farm
  • Goodgame Poker
  • Shadow Kings - The Dark Ages