Sobota, 18 sierpnia 2018. Imieniny Bogusława, Bronisława, Ilony

Mafia po olsztyńsku: Na ul. Małeckiego policja znalazła tykającą bombę

2018-01-24 18:00:10 (ost. akt: 2018-01-24 12:52:16)
Zdjęcie jest ilustracją do treści

Zdjęcie jest ilustracją do treści

Autor zdjęcia: Zbigniew Woźniak

„W okresie od 1996 do września 1998 w klubie „Joker” spotykali się Grzegorz D. „Zorba”, Jan S. „Johnny”, Piotr M. „Troll”…”. Tak zaczyna się akt oskarżenia w jednej ze spraw jakie grupom przestępczym wytoczyła kilkanaście lat prokuratura.

Przewijają się w nich także nazwiska braci R. „Orzełków”. Jednego jako oskarżonego, drugiego jako kolejnej śmiertelnej ofiary gangsterskich porachunków w Olsztynie.

Pod koniec lat dziewięćdziesiątych do Olsztyna zaczęły masowo płynąć narkotyki. Że tam są prawdziwe pieniądze, szybciej zorientowało się młodsze pokolenie przestępców. Wśród nich — zwłaszcza po aresztowaniu w połowie 1998 roku Grzegorza D. i Jana S. — prym zaczął wkrótce wodzić Piotr M. „Troll” (rocznik 1970).

Jego ludzie nie tylko handlowali narkotykami sprowadzanymi z Warszawy — podobno „błogosławieństwo” i zgoda ówczesnego szefa mafii pruszkowskiej Andrzeja K. „Pershinga” (zastrzelony został w grudniu 1999 roku w Zakopanem) kosztowała 1000 dolarów miesięcznie — zakładali w Radostowie Jarandowie pod Olsztynem własne plantacje konopi oraz wytwórnie amfetaminy w Wozławkach, potem w Naterkach.

Bliźniacy Andrzej i Jarosław R. (również rocznik 1970) dołączyli do tego interesu nieco później. Mieli własną agencję towarzyską. Starali się nie afiszować tak jak szalejący po mieście kumple „Trolla”, chociażby jego kuzyn Sebastian Rz. (rocznik 1976) czy Wojciech B (rocznik 1975). Jednak to „Orzełki” stali się celem dla konkurencji.


22 sierpnia 1999 roku został zastrzelony jeden z braci Andrzej R., kiedy wychodził ze swojego mieszkania przy ul. Małeckiego w Olsztynie. Jego zabójca Jurij F., Rosjanin z Kaliningradu, odsiaduje wyrok 25 lat więzienia, choć musiało minąć kilkanaście lat, zanim ostatecznie dosięgła go sprawiedliwość. Odpowiedzi na pytanie: kto mógł go wynająć? — nie ma i raczej już nie będzie.
Przy Małeckiego na olsztyńskim Zatorzu Andrzej i Jarosław R., wynajmowali zwykłe mieszkanie w bloku.
Dzień przed tym tragicznym zdarzeniem kobieta mieszkająca naprzeciwko zobaczyła nieznanego mężczyznę przestawiającego pod drzwi klatki schodowej metalowy kosz na śmieci. Wydało jej się to mocno podejrzane, bo było już późno wieczorem. Poprosiła męża, żeby zszedł na dół i odstawił śmietnik na zwykłe miejsce za róg budynku. Następnego dnia scena z koszem się powtórzyła. Zauważyła to inna mieszkanka bloku, która na balkonie domu po drugiej stronie ulicy paliła papierosa. Tym razem jednak nikt kosza nie ruszał.


22 sierpnia 1999 Andrzej i Jarosław R. około jedenastej wieczorem przyjechali na Małeckiego z agencji towarzyskiej usytuowanej na jednym z peryferyjnych osiedli Olsztyna. Była z nimi jakaś młoda kobieta. To w jej towarzystwie kwadrans po północy Andrzej R. wyszedł z domu. Zabójca podbiegł do niego i z odległości około metra oddał pięć strzałów z pistoletu maszynowego skorpion. Wszystko działo się błyskawicznie. Przejeżdżający akurat aleją Wojska Polskiego kierowca nocnej taksówki, który usłyszał strzały, zauważył tylko mężczyznę na rowerze skręcającego w ulicę Kasprowicza, w kierunku Lasu Miejskiego i mostu na Łynie. Wyglądało to tak, jakby uciekał.

Karetka przyjechała po 10 minutach. Do najbliższego szpitala było ledwie kilkaset metrów. Andrzej R., obok którego momentalnie znalazł się brat bliźniak, coś chciał powiedzieć, ale już nie zdołał. W miasto poszła wiadomość: „Jeden z Orzełków odleciał”. Zaalarmowani koledzy rozjechali się po mieście na własną rękę szukać zabójcy.

Tymczasem w koszu na śmieci przed blokiem na Małeckiego policja odkryła tykającą bombę, półtora kilograma trotylu, do którego dodano worek metalowych nakrętek. Czerwona dioda pulsowała, ale zapalnik najwyraźniej nie zadziałał. Pewnie dlatego sprawca zdecydował się strzelać.
Około półtorej godziny później na ulicy Bałtyckiej policyjny patrol zatrzymał Rosjanina Jurija F. Mężczyzna szedł ciemną stroną ulicy, nie potrafił wytłumaczyć, co robi w Olsztynie. Mówił coś o dziewczynie, z którą niby był na dyskotece. Kręcił, że nie zna miasta, że się zgubił, że ma kurzą ślepotę. Został aresztowany gdy okazało się, że ma przy sobie dowód rejestracyjny samochodu, który, wypożyczony wcześniej na fałszywe papiery w jednym z olsztyńskich salonów, czekał kilka kroków dalej na ulicy Żółtej.

Prokuratura oskarżyła go o zabójstwo „Orzełka”, choć ani broni, ani roweru, którym miał uciekać z miejsca zbrodni nigdy nie odnaleziono. Jedynie jakieś ślady opon przy mostku przez Łynę i mikroskopijne ilości środków wybuchowych na ubraniu Rosjanina, który po aresztowaniu zaczął podejrzanie świrować, trafił nawet na jakiś czas do Kocborowa (jest tam jeden z największych i najstarszych szpitali psychiatrycznych w Polsce — red.).

Jurij F., używający także dwóch innych nazwisk, został skazany przez Sąd Okręgowy w Olsztynie na 25 lat więzienia, ale wyrok zapadł dopiero 5 marca 2014 roku. Po pierwszym procesie w tej sprawie, w roku 2001, Rosjanin został uniewinniony. Głównie dlatego, że sąd nie mógł przesłuchać kobiety, jedynego bezpośredniego świadka zabójstwa „Orzełka”, występującej w sprawie jako świadek incognito. Bezpośrednio po zabójstwie rozpoznała sprawcę. Zanim apelacja cofnęła sprawę do ponownego rozpoznania Jurij F. wyjechał do Rosji i ślad po nim zaginął.

W ostatnich latach był urzędnikiem w kaliningradzkim magistracie, a wpadł przez nieuwagę. Wiszący nad nim europejski nakaz aresztowania zadziałał latem 2013 podczas banalnej kontroli na granicy obwodu kaliningradzkiego z Litwą. Litwini szybko przekazali go Polsce. Rosjanin po raz drugi stanął przed sądem i został skazany. Kluczowego świadka — kobiety towarzyszącej „Orzełkowi” — i tym razem nie udało się sprowadzić przed oblicze Temidy. Wezwany jako świadek i pokrzywdzony brat zabitego Jarosław R. (w ciągu następnych kilkunastu miesięcy i do niego przynajmniej dwa razy ktoś strzelał) w ogóle odmówił zeznań. Jurij F., używający w sumie aż trzech nazwisk, swego czasu mający nawet polską rodzinę, w sądzie też nie pisnął ani słowa.


Z ław dla publiczności przebieg procesu śledziła piękna kobieta i o wiele mniej piękni panowie, którzy przyjeżdżali specjalnie z Kaliningradu. Żadne nowe dowody się nie pojawiły, ale poszlaki tym razem złożyły się sądowi w spójną całość. Dopiero wtedy Rosjanin (dziś już mężczyzna prawie 60-letni) zdradził, że nie jest robotem. „Pan jest rasistą i zabójcą” — powiedział sędziemu, kiedy usłyszał wyrok. Wyprowadzany z sali łyknął coś, co trzymał w dłoni, wywołując spore zamieszanie. Przez chwilę była obawa, że chce się otruć.

Jurij F. nie był ani pierwszym, ani jedynym Rosjaninem, z którym miał do czynienia olsztyński świat przestępczy. Mieliśmy tu samego... Michaiła Gorbaczowa.

O nim, „szeryfie z Kaborna” Waldemarze B. i tym, co zaszło w tej podolsztyńskiej wsi przeczytacie w kolejnym odcinku „Mafii po olsztyńsku”.
Stanisław Brzozowski
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (22) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Złomiarz #2425511 | 5.172.*.* 25 sty 2018 06:31

    Skazali wykonawcę ( cyngla ) a zleceniodawcy nigdy nasza policja nie złapała - choć wie kto to. A rower i broń do tej pory leżyą w Łynie za samochodówką - jak dwa lata temu było mało wody to kierownica wystawała.

    Ocena komentarza: warty uwagi (7) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. wiem ale nie powiem #2425509 | 188.146.*.* 25 sty 2018 05:37

      To na " Porzeczkacz" poporcjowali Bociana w folie czy w dorotowie?

      Ocena komentarza: poniżej poziomu (-6) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. Galimatias #2425508 | 188.146.*.* 25 sty 2018 05:34

      Reasumując. Bracia orzełki to nie gangsterzy tylko alfonsi? Podobno interes przejął ich tatuś major SB-Pufffater

      Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

      1. ten rowerzysta #2425480 | 88.156.*.* 24 sty 2018 23:35

        miał kamizelkę?

        Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

        1. a wsztskiemu winni są #2425476 | 88.156.*.* 24 sty 2018 23:27

          rowerzyści jak zwykle :)

          Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

        Pokaż wszystkie komentarze (22)

        Zagraj w GRY.wm.pl

        • Goodgame Empire
        • Goodgame Big Farm
        • Goodgame Poker
        • Shadow Kings - The Dark Ages