środa, 11 grudnia 2019. Imieniny Biny, Damazego, Waldemara

Sentymentalnie wokół Wadąga

2016-09-21 11:00:00 (ost. akt: 2019-07-05 22:18:54)

Autor zdjęcia: Igor Hrywna

Warto zobaczyć///Tak mnie jakiś czas temu naszło, żeby objechać jezioro Wadąg. Bez jakiejś specjalnej przyczyny. Ale trochę przez sentyment, bo będąc dzieckiem bywałem w ośrodku w Szyprach. I do tej pory pamiętam smak ryb tam łowionych.

fot białe auto

1. Startujemy z pętli autobusowej przy szpitalu pulmonologicznym. Dzisiaj mało już kto pamięta, jak brzydko ta placówka kiedyś się nazywała: szpital przeciwgruźliczy. I jedziemy sobie niespiesznie w kierunku Wadąga. Nazwa rzeki, jeziora i wsi pochodzi ze staropruskiego Wadangis, co oznaczało jezioro mające liczne zatoczki lub krętą rzekę.
Za socjalizmu wieś Wadąg pełniła ważną ideologicznie rolę. Tutaj bohaterską śmiercią miał polec 19-letni żołnierz sowiecki Piotr Diernow. Według obowiązującej latami oficjalnej wersji, przeszedł on po cienkim lodzie na drugą stronę rzeki Wadąg. Podkradł się do niemieckiego bunkra i własnym ciałem zasłonił otwór strzelniczy, rzucając się na niemiecki karabin maszynowy. Czy tak było w rzeczywistości, tego nie wiemy. Co jednak ciekawe, walki nad Wadągiem toczyły się 22 i 23 stycznia, a według rosyjskich źródeł Diernow zginął 24 stycznia. Więc może to jednak tylko legenda.
Za mostem na rzece Wadąg skręcam na Myki. Jadę asfaltem. Kiedy ten się skończy, można podjechać prosto (100 metrów) nad jezioro Wadąg. Brzeg jest tam jednak dość stromy. Jezioro ma 495 hektarów i 19 km stromej z reguły linii brzegowej. Są tam wspaniałe sumy i sandacze. Zatem zamiast jechać prosto przy pięknym warmińskim domu skręcam w lewo i jadę polną drogą. Po drodze mijam porzucone w szczerym polu auto. Ciekawe, czy nadal tam stoi?

fot: jezioro

2. Potem jadę szutrem w kierunku Słup. W lesie natykam się na miłą plażę. Po chwili wyjeżdżam z lasu w Słupach, tuż przed nowym kościołem. Słupy to stara, warmińska wieś. Nie czuć tego jednak. Jadę zatem dalej asfaltem w stronę Barczewka.

fot: kosciol

3. Barczewko to bardzo klimatyczna wieś ze smutną historią z 1945 roku. We stoi wsi stoi kościół z końca XVIII wieku, przebudowany w latach 1889-1893. Wyposażenie kościoła barokowe. Przed kościołem stoi krzyż misyjny z 1845 r. W okresie międzywojennym w Barczewku działało koło Związku Polaków w Niemczech, a w 1937 roku powstała polska biblioteka. Z Barczewka pochodził ksiądz Karol Langwald (1886-1945), który przez lata współtworzył polski ruch na Warmii. W 1945 roku został wywieziony przez Sowietów na Syberię, gdzie zmarł w maju tego samego roku.

fot: krzyz

4. Przy drodze na Gady zaglądam na cmentarz, na którym zachowało się nieco warmińskich grobów. Pochowany jest tam też ks. Joachim Ziemetzki, proboszcz parafii w Barczewku w latach 1938-1945 (zdjęcie z 2016 roku). Pochodzący z Gietrzwałdu ksiądz uważał się za Niemca, ale kazania głosił po polsku. Kiedy w styczniu 1945 roku do Barczewka wkroczyli Rosjanie, schronił się w gospodarstwie
Augusta Surreya. Podczas kolacji do domu wtargnęło kilkunastu radzieckich żołnierzy. Od stołu zabrali gospodarza, ks Joachima Ziemetzkiego i jeszcze jednego mężczyznę i rozstrzelali. W sumie wraz z księdzem czerwonoarmiści zamordowali 19 mieszkańców wsi, w tym 7 kobiet.
Z Barczewka w kierunku Szypr chciałem przedrzeć się wzdłuż jeziora, ale nie starczyło mi już czasu. Pojechałem zatem asfaltem i trochę odbiłem od jeziora Wadąg.

foto: droga

5. I tak dotarłem do Łęgajn przemiłą drogą, bo wysadzoną starymi drzewami. Po drodze chwilę odpocząłem na plaży nad jeziorem Linowskim. Łęgajny powstały w 1364 roku. Zasadźcami wsi byli dwaj Prusowie bracia Gedeke i Hannike. W 1861 roku we wsi mieszkali wyłącznie katolicy, wszyscy mówili w języku polskim. Przez lata (do 2007) roku wieś była znana przede wszystkim z gigantycznego wysypiska śmieci. Mijamy Łęgajny, przecinamy przejazd kolejowy i skręcamy w prawo. Jadę w kierunku Szypr, by powrócić nad jezioro Wadąg. Brzegi są tutaj urokliwe, ale bardzo strome.

fot: mapa

6. Szypry to był kiedyś ośrodek wypoczynkowy pełną gębą. Teraz to letniskowa osada, która ma ledwie kilku stałych mieszkańców. Mijam domy stojące wzdłuż drogi i wyjeżdżam z Szypr. I po paru kilometrach wjeżdżam przy kapliczce w Zalbkach. Stamtąd mam już tylko rzut beretem do Myk i szpitala pulmonologicznego.
Długość trasy +/- 35 km.

Igor Hrywna
i.hrywna@gazetaolsztynska.pl


NA PAGINIE

Igor na trasie

Fot. archiwum autora




Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (4) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. klimat #2071799 | 212.160.*.* 23 wrz 2016 12:19

    Klimatyczny, z jakimś fajnym klimatem. To odniesienie do nastroju a nie pogody: klimatyczne miejsce: fakjne miejsce z tyum czymś, np. klimatyczna knajpa....

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. ciemnogród #2070843 | 79.185.*.* 22 wrz 2016 08:43

    A co to jest "Kościół klimatyczny"? A może autor się przejezyczył?

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Laco #2070761 | 89.228.*.* 21 wrz 2016 23:26

    Moim zdaniem nie ma takiej drogi blisko wzdłuż brzegów całego jeziora. Trasa opisana tutaj jest optymalna. Są tylko kawałki które można przejechac np w okolic Slup

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Praktyk #2070668 | 188.146.*.* 21 wrz 2016 20:45

    Jest bardzo fajna droga wokół jeziora Wadąg. Trzeba się trochę przygotować . Jej długość to 22 km. Rowerem jest ok.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

Zagraj w GRY.wm.pl

  • Goodgame Empire
  • Goodgame Big Farm
  • Goodgame Poker
  • Shadow Kings - The Dark Ages