Murale w Olsztynie. Wandalizm czy sztuka? [FILM]

2016-03-19 10:30:00(ost. akt: 2016-03-19 13:12:48)

Autor zdjęcia: mat. arch GO

Na ulicy nie ma miejsca na słabe rzeczy. 

— Wolałbym wykonywać wrzuty legalnie, bo mógłbym je bardziej dopracować. Ale gdybym za każdym razem próbował ominąć całą biurokrację i ludzką ignorancję, to nic bym nie zrobił — mówi jeden z olsztyńskich street artowców, którego charakterystyczny styl możemy dziś dostrzec niemal w całym mieście.

 Co myślicie o muralach i graffiti w Olsztynie?


Wrzuty zaczął robić 10 lat temu. Wcześniej przez kilka lat szkicował i próbował malować w niewidocznych miejscach, żeby nie robić na ulicy słabych rzeczy. — I taką drogę polecam wszystkim początkującym. Kto raz pokaże się z kiepskimi wrzutami, wyrobi sobie na start złą opinię. A własny, niepowtarzalny styl to podstawa. Trzeba bardzo dużo szkicować i zawsze być trochę niezadowolonym z efektu końcowego, żeby mieć nad czym dalej pracować. Najlepiej nie inspirować się tym, co zostało już wymyślone przez innych (choć pokusa jest duża), tylko szukać inspiracji gdzieś poza graffiti — w innych dziedzinach sztuki, w przyrodzie, w technice. Tam, gdzie znajdzie się potencjał na coś świeżego — opowiada artysta.


Miejsca na wrzuty nie są wybierane przypadkowo. Liczy się klimat i zgranie z przestrzenią. — Szukam takich miejsc, w których wrzut będzie dobrze wyglądał i których nie zeszpeci. Choć i tak większość społeczeństwa zawsze będzie tak uważała. Poczucie estetyki to już osobna historia...


Nazywanie sztuki ulicy wandalizmem wywodzi się z przekonania, że wszystkie wrzuty zostały wykonane bez zgody władz miasta, gminy lub prywatnych właścicieli. Czy street-artowiec rzeczywiście zawsze jest z prawem na bakier? — Wolałbym wykonywać wrzuty legalnie, bo mógłbym je bardziej dopracować. Ale gdybym za każdym razem próbował ominąć całą biurokrację i ludzką ignorancję, to nic bym nie zrobił — mówi artysta. — W Olsztynie są setki miejsc, kamienic, budynków, które niszczeją z dnia na dzień, ale uzyskanie pozwolenia na pomalowanie ich jest prawie niemożliwe. Jeśli można pomalować legalnie, próbuję uzyskać pozwolenie. Jeśli nie, to trudno. Skradam się.

Poniżej film, na którym znajdziecie wybrane prace olsztyńskich street artowców. Jeśli wiecie, gdzie w naszym mieście można znaleźć ciekawe murale, dajcie znać w komentarzach. Pod filmem historie murali w tunelu przy Dworcu Zachodnim w Olsztynie i w pobliżu Wysokiej Bramy.


Justyna Sołowiej, absolwentka Instytutu Sztuk Pięknych Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, z którą rozmawiałam podczas prac nad muralem w tunelu w pobliżu Dworca Zachodniego w Olsztynie, postanowiła tworzyć legalnie. W 2013 i 2014 roku finansowego wsparcia udzielił artystce prezydent Olsztyna. Mural w tunelu powstał zaś głównie dzięki uprzejmości PKP Polskie Linie Kolejowe S.A., Zakład Linii Kolejowych w Olsztynie.

Podczas wypełniania kolorami murali z cyklu "Na jeziorach" przechodnie zaglądali Justynie przez ramię, pozowali do zdjęć, a czasem pojawiała się policja, bo — mimo zgody na realizację projektu w przestrzeni miejskiej — nie wszystkim mieszkańcom Olsztyna rysunki się podobały.

— Musiałam się przełamać, bo mieszkam niedaleko Jeziora Długiego, a opinie na temat murali są skrajne — mówi Justyna Sołowiej. — Nie zamierzam jednak chować pędzla w szafie (śmiech). Obserwuję różne akcje i festiwale murali na całym świecie. W Londynie Banksy stał się już ikoną, w Polsce podoba mi się styl Etam Cru. Wydaje mi się, że Olsztyn wcale nie jest daleko w tyle, raczej dziejące się tu inicjatywy nie są doceniane. A szkoda, bo nie o to chodzi, żeby kopiować łódzki klimat. Warto wypracować swój oryginalny styl, własną charyzmatyczną kreskę, odciąć się od schematu i przyjrzeć się niewielkim wrzutom na olsztyńskich budynkach lub wlepkom z ceramiki, m.in. na starówce. Każde miasto jest inne i dobrze!



Jednym z najbardziej rozpoznawalnych i kojarzonych z Olsztynem murali jest dzieło Bartosza Świąteckiego (aka Pener) w pobliżu Wysokiej Bramy. Z artystą rozmawiałam w listopadzie 2013 roku. Zapytałam wówczas, czy Olsztyn ma potencjał, żeby zaistnieć na mapie Polski jako kolejne miasto murali?

— Olsztyn jest ciekawym miastem, które ma sporo szczytowych elewacji, gdzie można byłoby zrealizować takie rzeczy, ale murali powstaje niewiele — powiedział Bartosz "Pener" Świątecki. — W tym roku powstały dwie ściany, całkiem fajne, ale rozumiem, że idą w komercyjnym kierunku. Bo wrzuta na basenie jest reklamą centrum handlowego, a ta na Planetarium jest powiązana z miejscem, pod które ją wykonano. Mnie to do końca nie leży. Popieram działania Łodzi, która zaprasza do miasta artystę kompletnie niezwiązanego z tym miejscem, z systemem i władzami, który robi swoją ścinę — nieagresywną, niekomercyjną, która jest po prostu pięknym kolorowym obrazem. W Łodzi każda ściana jest wygrana, bo postawiono na wolność i swobodę artysty.

— Pierwsza ściana, którą zrobiliśmy trzy czy cztery lata temu w Olsztynie, też jest w pewien sposób komercyjna, choć to ukłon w stronę miasta. Chodzi o szczyt niedaleko ratusza. Gdyby ten obraz pojawił się jako reklama Olsztyna w innym mieście, to w porządku. Tymczasem jest to jedyna rzecz, którą zrobiłem w życiu zupełnie niepotrzebnie i nie ma sensu generowanie podobnych.


Co myślicie o muralach w Olsztynie? Czekamy na komentarze.

masz

Komentarze (11) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. 1000 125 #1958272 | 89.228.*.* 20 mar 2016 15:24

    O własnie kolego nizej o to chodzi . piekne prace przykrywaja kiczem takim ...ze ja bym lepiej zbombardowal sciAne nie majac pojecia o tej sztuce . SZANUJCIE DOBRE PRACE !!!

    odpowiedz na ten komentarz

  2. Słowo do AMATORÓW #1958252 | 103.10.*.* 20 mar 2016 14:41

    NAUCZCIE SIĘ konturów w zeszytach, wypracujcie styl na kartce a nie na mieście. Jak ja nie trawię dzieciaków jak SKUBY2 czy jak tam ta piczka na imię ma. Toy to mało powiedziane. Jak można być totalnym beztalenciem i jednocześnie testować swoje kiczowate tagi i grafy wyglądające jak dętki ze spuszczonym powietrzem na mieście, żenada. Trochę pokory toy'e. Ja zaczynałem rysować w 1995 roku i dopiero po CZTERECH latach miałem odwagę wyjść z puchą na miasto...

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. estetyk #1957946 | 89.228.*.* 20 mar 2016 00:38

      Mural na 11 Listopada chyba specjalnie zrobiono, aby w tym miejscu nie została zabudowana plomba. Jaki będzie kwik obrońców tego muralu, jak ktoś na miejscu szpetnych sklepów ktoś zechce coś pobudować.

      odpowiedz na ten komentarz

    2. Dadek #1957924 | 81.190.*.* 19 mar 2016 23:59

      Mural z 11 listopada jak na mój gust jest fantastyczny. Pomysł, wykonanie rewelacja. Tego typu obrazy niewątpliwie dodają uroku naszemu miastu. Gratulacje dla autora.

      Ocena komentarza: warty uwagi (2) odpowiedz na ten komentarz

    3. 1000 125 #1957904 | 88.156.*.* 19 mar 2016 23:07

      Murale mi sie osobiscie nie podobaja ,SZACUNEK dla tych co dobre grafy robia ...NIE PODOBA MI SIE JAK ZAJEBIZTE WRZUTY PRZYKRYWANE SA TAKIMI JAKIMIS TOYAMI .JAK NIE UMIESZ TO NIE RYSUJ NA KOZACKIM GRAFIE SWOJEGO G.A. Tak jakos na SYNOW P. CZASEM MAM WRAZENIE ZE DZIECI BAZGROLA TESTUJA JAK BY MIELI 45 MIN PLASTYKI . MAŁO BOMBINGU JEST W OLSZTYNIE ...

      odpowiedz na ten komentarz

    Pokaż wszystkie komentarze (11)
    2001-2024 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, Galindia Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5