Sobota, 22 września 2018. Imieniny Maury, Milany, Tomasza

Przed "wyzwoleniem" uciekli do piwnicy

2014-01-26 10:20:25 (ost. akt: 2014-07-02 10:43:01)

Autor zdjęcia: Bartosz Cudnoch

21 stycznia 1945 roku była niedziela, 22 — poniedziałek. Horst Paweł Malewski miał wtedy osiem lat. Wejście Armii Czerwonej do Olsztyna z matką, dziadkami i trojgiem rodzeństwa przeczekali w piwnicy.

Horst Paweł Malewski od dobrych 30 lat mieszka w Wuppertalu. Do Olsztyna wraca co roku na kilka miesięcy. Choćby po to, żeby na cmentarzu przy kościele św. Józefa odwiedzić grób dziadka Pawła (Paula) Monkowskiego. Bez niego "wyzwolenia" Olsztyna przez Armię Czerwoną pewnie by nie przeżył.

Wojna już wcześniej pozbawiła Horsta Malewskiego ojca. Warmiak Erwin Malewski, w niemieckim mundurze poszedł z Olsztyna na front we wrześniu 1939. Przemierzył cała Europę, by ostatecznie w 1944 roku zginąć podczas bitwy na Przełęczy Dukielskiej. W Olsztynie została żona z czwórką małych dzieci. Sieroty spadły na głowę dziadka, kowala z zawodu. Paweł Monkowski niby był już na emeryturze, ale ciągle pracował, np. w kotłowni szpitala w Kortowie, gdzie mały Horst chodził się czasem kąpać. Mieszkali na Willenbergerstrasse, dzisiejszej Koszalińskiej na osiedlu Mazurskim.

Chłopak umarł ze strachu


— Jeszcze dzień przed wejściem Rosjan po osiedlu jeździł bus z głośnikiem, że nie ma żadnego zagrożenia, że ucieczka będzie karana. Była taka atmosfera, że jak kto z sąsiadów jednak wyjeżdżał, inni wołali za nimi, że tchórz. Pamiętam, że nasz sąsiad Piwek, który mógł uważać, że ucierpiał od nazistów, bo wymigiwał się od wojska, trochę udając głupiego, nawet się cieszył. I właśnie ich zatłukli jako pierwszych. Dwie dziewczyny 17 i 18 lat. Wiadomo, co się tam mogło dziać. Chłopak, 15 lat, który schował się za drzwiami, umarł ze strachu. Ich matka akurat rąbała drewno w szopie. Coś ją tknęło, bo w domu nagle zrobiło się cicho. Kiedy szła z tym drewnem do domu, wypadło dwóch Ruskich całych we krwi. Klęknęła przed nimi, kopnęli ją i przebiegli obok. Kiedy u nas to opowiadała, pytała, co ma zrobić. Mówiła, że pójdzie i powie, żeby ją też zastrzelili. Chyba to zrobiła, bo potem już jej nie było — opowiada Horst Malewski.

Oni: matka, dziadkowie, jego dwaj bracia (młodszy nie miał jeszcze czterech lata), on i siostra uratowali się.

W świetle zapałki


— Z dziadkiem siedzieliśmy cicho w piwnicy. Żołnierze kilka razy tam wchodzili, zapalali zapałki, ale nas nie zauważyli. Kiedy na górze zrobił się większy ruch, dziadek powiedział: — Babcia niech najpierw idzie. Na drugi dzień wszystkich, co nie uciekli, zebrali na placu przy pompie. Przez pola widać było Olsztyn aż do Tracka. Rosjanie obawiali się chyba stamtąd kontrataku Niemców. U nas i sąsiadów postawili na dachu karabiny maszynowe. Nas wszystkich pognali w stronę Szczęsnego. Po drodze stali w dużych odstępach wartownicy. Gdzieś koło jeziora Skanda dziadek zauważył, że akurat jeden już nie może nas obserwować, a drugi też jeszcze nas nie widzi. Wszyscy uciekliśmy wtedy do lasu, a reszta doszła aż pod Pasym. Ci z sąsiadów co w ogóle wrócili, byli z powrotem po dwóch tygodniach. My okrężną drogą wracaliśmy na osiedle, ale wybiegła jakaś kobieta, żeby dalej nie iść, bo w naszym domu jest jakiś ruski chłopaczek, "syn pułku", który zabawia się, strzelając do wszystkich. Samego dziadka kilka razy wyprowadzali potem na rozstrzelanie. Dużo nam pomógł pochodzący z Kaukazu rosyjski kapitan. Różni byli, ten naprawdę zachowywał się po ludzku — wspomina Horst Malewski. I dodaje, że długo nie ruszali się do miasta. Widzieli, jak płoną domy wokół koszar przy dzisiejszej ul. Pstrowskiego, gdzie musiały się toczyć walki. Olsztyńska starówka, kiedy w końcu się odważyli pójść do mieszkającej tam drugiej babci, jeszcze się wtedy nie paliła. W nowym ratuszu był posterunek Armii Czerwonej.

Ziemia odtajała w kwietniu


— Zabitych Piwków dziadek mógł pochować dopiero w kwietniu, kiedy odtajała ziemia. Pomagaliśmy mu z bratem, chwytając za nogi sztywne trupy, bo trudno je było nieść po schodach. Trupy leżały wszędzie. Na mnie największe wrażenie zrobiły ciała zabitych niewolników rosyjskich, którzy pracowali na majątku Bergenthal (dziś Muzeum Przyrody — red.). To byli Rosjanie, Białorusini, Ukraińcy wzięci kiedyś do niewoli przez Niemców. Znałem ich, chodziłem z dziadkiem do kuźni w majątku, która stała w miejscu, gdzie jest dziś izba wytrzeźwień. Dziadek w zamian za zboże dla kur zgodził się tam trochę pracować, uczyć roboty. Parę dni po przyjściu Rosjan, dziadek powiedział, że pójdziemy tam poszukać coś do jedzenia. Nie wypadało przecież szukać w opuszczonych domach sąsiadów, taki warmiński honor. Przed bramą pałacyku zobaczyliśmy jakieś ciała przysypane śniegiem. Dziadek odgarnął twarz pierwszego. — O, to Kazio! Ośmiu, dziewięciu ich tam leżało. I jeszcze jeden Francuz, też jeniec. Kurtki mieli zdjęte, buty, chociaż oni nosili tylko drewniaki, zabrane. — ośmioletni wtedy Horst Malewski mógł sobie wytłumaczyć, że trupy niemieckich żołnierzy to zabici w walce. Nie mógł jednak pojąć, dlaczego rosyjscy jeńcy zabici zostali przez swoich. Pewnie ktoś na nich doniósł, że zbyt chętnie pracowali dla Niemców, wytłumaczył sobie później.

Niepogrzebane ciała długo leżały na ulicach Olsztyna. Jeszcze w 1946/47 roku, chodząc z osiedla Mazurskiego do Szkoły Podstawowej nr 2 przy Kościuszki, widział ekshumację ciał pochowanych tymczasowo w rejonie koszar przy Pstrowskiego.

bs

Przeczytaj też: 69 lat temu Armia Czerwona wkroczyła do Olsztyna

Więcej historii Warmii i Mazur znajdziecie w piątkowych wydaniach Gazety Olsztyńskiej.
Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Zobacz także

Komentarze (32) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. muler #1647490 | 83.3.*.* 27 sty 2015 11:55

    co wy tam wiecie i niemcy i ruski mordowali to byla wojna i to wlasnie tam odkrywane sa nasze najczarniejsze mysli i czyny

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Rus #1307506 | 37.24.*.* 27 sty 2014 07:36

    Putyn uniewazni dekrety Stalina o podziale niemiec i pozostali zrobio to samo i co bedzie.

    Ocena komentarza: warty uwagi (16) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. koń by się uśmiał #1307377 | 213.73.*.* 26 sty 2014 20:44

    Ci źli ruscy wybrali się na wycieczkę do Olsztyna,napruli się samogonu i spalili to miasto, a grzeczne niemiaszki pochowali się po piwnicach bo nie spodziewali się takiej podzięki za gościnę hehehe

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-9) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. niedlugo wyjadzie na jaw... #1307348 | 213.133.*.* 26 sty 2014 19:44

    ze to Polska wywolala wojne polacy sami sie roztrzeliwali np. w Palmirach itd.Szwaby wywolaly wojne i dostali za swoje a ze ruskie jurne po wodce to inna sprawa.ilu hansow ma teraz rusko-kaukazko-mongolskie nie aryjskie korzenie :)

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Skąd tyle ... #1307259 | 79.191.*.* 26 sty 2014 17:16

      "DOBRYCH NIEMCÓW" wzięło się na tym forum? I jedna i druga dobra swołacz!!!!

      Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    Pokaż wszystkie komentarze (32)

    Zagraj w GRY.wm.pl

    • Goodgame Empire
    • Goodgame Big Farm
    • Goodgame Poker
    • Shadow Kings - The Dark Ages