Niedziela, 18 listopada 2018. Imieniny Klaudyny, Romana, Tomasza

Olsztyn został wzięty z zaskoczenia

2014-01-16 18:52:13 (ost. akt: 2014-07-02 11:20:24)

W ciągu dwóch zimowych miesięcy 1945 roku Armia Czerwona, jak lawina, zalała Prusy Wschodnie. Większość miejscowości zdobyła bez większego trudu. Po prawie 70 latach przypominamy wydarzenia z tamtej srogiej zimy.

Jestem z pokolenia, które w szkole uczono o wyzwoleniu Olsztyna. A Piotr Diernow był wielkim, jeśli nie największym bohaterem walk o miasto. Teraz używa się określania zdobycie Olsztyna, a Diernow..., ale o tym później.

Przenieśmy się 69 lat wstecz. Jest styczeń 1945 roku. Wyjątkowa sroga zima. Robotniczo-Chłopska Armia Czerwona (tak brzmiała pełna nazwa), m.in. 3. Korpus Kawalerii Gwardii, dowodzony przez generała Nikołaja Oślikowskiego — w ramach 2. Frontu Białoruskiego — wchodzi do Olsztyna.


Przypadkowy nalot na dworzec



Czy to było 21 czy 22 stycznia? Nie wiadomo. Zadania historyków są podzielone. Być może rozbieżności dat wynikają z różnic czasowych. Sowieci w sile kilku dywizji weszli do miasta od strony Kortowa. — Olsztyn został zdobyty z zaskoczenia między 22 a 24 stycznia i dosyć łatwo — mówi Tadeusz Baryła, historyk z Ośrodka Badań Naukowych w Olsztynie.

Miasto nie miało zorganizowanej obrony. Co więcej, liczący wówczas około 40 tys. mieszkańców Olsztyn nie był ważnym ośrodkiem, tylko jednym z wielu miasteczek w Prusach. Dodatkowo, w momencie wkroczenia Armii Czerwonej, niemal wyludnionym. Większość mieszkańców zdążyła się ewakuować. Sowieci szli na Olsztyn z południa, przesuwając się nie głównymi traktami a lasami. — Chcieli w ten sposób ukryć zamiar zdobycia kolejnego ośrodka. Nie napotykając oporu, bardzo łatwo weszli do miasta. — Nie było właściwie żadnych walk — opowiada historyk.
Według relacji dawnych mieszkańców, pierwsze strzały i niewielkie starcie miało miejsce w okolicach dworca kolejowego. Była to próba osłony wycofujących się na Lidzbark Warmiński oddziałów niemieckich. — Mówi się także o tym, że między 20 a 22 stycznia ten dworzec został prawdopodobnie przypadkowo zbombardowany przez kilka radzieckich samolotów, wykonujących rozpoznawcze loty nad miastem — dodaje Tadeusz Baryła.

To były właściwe jedyne straty, które można by wiązać ze zdobyciem Olsztyna. Cięższe walki między wycofującymi się za linię rzeki, tyłowymi oddziałami niemieckimi a Sowietami, rozegrały się dopiero nad Wadągiem.


Szeregowiec z obsługi karabinu



Piotr Siergiejewicz Diernow to 19-letni szeregowiec, wcielony do sowieckiej armii, zaledwie kilka miesięcy wcześniej, miał, według obowiązującej latami oficjalnej wersji, przejść po cienkim lodzie na drugą stronę Wadąga. Podkraść do bunkra i własnym ciałem zasłonić otwory strzelnicze nieprzyjaciela, rzucając się na niemiecki karabin maszynowy.

Miało to pomóc żołnierzom z Armii Czerwonej przejść do ataku i zdobyć niemieckie pozycje. Czy tak było naprawdę? Czy jednak w dużej mierze jest to mocno podkolorowane wydarzenie rodem z sowieckiej propagandy? Dziś trudno rozstrzygnąć. Ale są różne domysły i hipotezy. Diernow mógł — pijany — potknąć się na kamieniu i wpaść do rzeki. Mógł też będąc „pod wpływem” przypadkiem dostać się na linię ostrzału.

— Na pewno wiemy o nim, że był szeregowcem i wchodził w skład pułku konnego. Był w obsłudze karabinu maszynowego. Pochodził z dzisiejszego obwodu rostowskiego. Faktem jest, że zginął w okolicach Wadąga. Resztę, znamy z bardzo późnych i niepewnych opowieści. Być może, zginął przez przypadek, przez nieopatrzne podpuszczenie kolegów. — To jest w tej chwili nie do rozstrzygnięcia — tłumaczy historyk.
— Załóżmy, że naprawdę rzucił się bohatersko na ten karabin, to czy miało to jakieś znaczenie dla przebiegu walk? — pytam.
— Nie. Jeśli chodzi o skalę i charakter walk nad Wadągiem, nie miało to żadnego znaczenia. Niemniej taki czyn odnotowują kroniki rosyjskie. I co charakterystyczne, walki nad Wadągiem toczyły się 22 i 23 stycznia, a według rosyjskich sprawdzonych źródeł Diernow zginął 24 stycznia, więc już sama rozbieżność dat jest zastanawiająca.
— Mógł być rzeczywiście pijany? — dociekam.
— A kto na froncie nie był w tamtych czasach pijany? Wiadomo, że na froncie wydawano racje alkoholu. Żołnierze pili, żeby przeżyć.
— To Diernow jest bohaterem, czy nie? — zadaję pytanie.
— Uważam, że tych bohaterów, którzy nie są naszymi bohaterami a Federacji Rosyjskiej, należy zostawić. Niech oni pozostaną w ich opinii wielkimi ludźmi. Odegrał być może jakąś epizodyczną rolę, jeśli chodzi o walki w Prusach Wschodnich, niemniej poległ jako dziewiętnastolatek — komentuje Tadeusz Baryła.

Patron? To było dawno temu


Już dwa miesiące później, 24 marca 1945 roku, Piotr Siergiejewicz Diernow został uznany za bohatera Związku Radzieckiego, jednym z ponad 4,5 tysiąca bohaterów z tego roku.

Wiele lat później został też uhonorowany w Olsztynie. Nad Wadągiem w maju 1967 roku w miejscu, gdzie miało dojść do niezwykłego aktu bohaterstwa, odsłonięto pamiątkowy głaz. Przez wiele lat organizowano przy nim manifestacje patriotyczne. Imieniem Diernowa nazwano nie tylko ulicę, ale i szkołę w Olsztynie. Na stronie internetowej Szkoły Podstawowej nr 9 widnieje informacja, że w 1967 roku patronem placówki został Piotr Diernow. Dzwonię do szkoły. Ciekawi mnie, czy szkoła pielęgnuję pamięć o swoim patronie, o którym w ostatnich latach w Olsztynie nieco ucichło. Słyszę sympatyczny głos. Pani z sekretariatu pyta mnie, o czym będę rozmawiać z dyrekcją. Przedstawiam się i wyjaśniam, że chcę rozmawiać o patronie szkoły. Oczekuję na połączenie z panią dyrektor. Po chwili ten sam głos informuje, że pani dyrektor jest bardzo zajęta i nie może odebrać telefonu. A na zakończenie słyszę: — Ale my nie mamy patrona.

— W czwartek na waszej stronie internetowej przeczytałam, że, owszem, macie — Piotra Diernowa — tłumaczę.
— Na naszej stronie internetowej? Ale to było dawno temu — mówi pani z sekretariatu.
Być może i dawno, ale informacja ze strony internetowej szkoły jest jak najbardziej aktualna. W zakładce „historia” znalazłam taki fragment: „Bardzo ważną chwilą w życiu szkoły było nadanie jej w 1967 r. imienia Piotra Diernowa, żołnierza, który poległ w walkach o Olsztyn w styczniu 1945 r. Wmurowano wtedy tablicę upamiętniającą ten fakt.”

Informacji, że patron przestał być patronem, nigdzie na stronie szkoły nie znalazłam.

Brali zegary i wyposażenie fabryk


W południowej, polskiej części Prus Wschodnich Sowieci większość miast zdobyli w ciągu dwóch miesięcy — od styczna do lutego 1945 roku. Ciężkie walki toczyły się m.in. o Lidzbark Warmiński czy Nidzicę. Jednak najcięższe boje rozgrywały się o ujście Wisły, czyli w okolicach Elbląga, zdobywanego w próbie ataku czołgowego. Niezwykle ciężkie walki doprowadziły do całkowitego zniszczenia centrum miasta. Ostatecznie Elbląg zdobyto 13 lutego. W ślad za jednostkami frontowymi do zajętych miast Prus Wschodnich od razu wchodziły wojska NKWD. Po to, by plądrować, mordować i palić. NKWD-iści posługujący się odgórnymi instrukcjami co do pozyskiwania mienia zdobycznego, złupili m.in. Olsztyn. Instrukcje Stalina, nakładały na specjalne oddziały "trofiejne", obowiązek gromadzenia przy drogach i na stacjach kolejowych precyzyjnie wymienianych dóbr. — Począwszy do zegarów z kukułką, kanap pluszowych, fortepianów, aż po wyposażenia fabryk — mówi historyk.
Zrabowane dobra wywożone były na Wschód. Przez miasto przeszła fala pożarów. O celowym spaleniu Olsztyna przez Sowietów, zwłaszcza Starego Miasta można mówić przy okazji dwóch wydarzeń. Zdobycia Koenigsberga (Królewca, dziś Kaliningrad) i zakończenia wojny.

Równolegle z falą plądrowań, szła fala mordów i gwałtów. Rosjanie brali barbarzyński odwet na ludności Prus Wschodnich. — Przemoc wobec cywilów była wywołana olbrzymią propagandą radziecką, nawołującą, by zdławić niemieckiego gada. Brali w niej udział wybitni literaci rosyjscy m.in. Ilja Erenburg. Prasa frontowa w 1945 roku była pełna artykułów nawołująca do odwetu i żądzy zemsty na Niemcach, a moment zajęcia Prus Wschodnich, był kulminacyjny dla haseł: "Nie oszczędzaj Niemca. Dobij bestię!" — kończy Tadeusz Baryła.


Kadry z radzieckich kronik



Aby dotrzeć do prawdy historycznej potrzebne są dokumenty i relacje świadków. Większość informacji dotyczących tego okresu zawarta jest w rosyjskich archiwach. Polscy historycy dysponują szczątkowymi danymi. Nawet reprodukcje do tego tekstu pochodzą z wojennych kadrów radzieckich kronik filmowych pt. „ W legowisku zwierza”. Jest to jedyny, choć w większości inscenizowany, zachowany na terenie Polski zapis zdjęciowy. Jedną z perełek dokumentujących zdobycie Olsztyna jest osiemnaście rosyjskich dokumentów, opisujących przebieg działań wojennych. Przetłumaczone na język polski kopie znajdują się w książce Stanisława Piechockiego „Olsztyn, styczeń 1945. Portret miasta”. Dlatego historycy wciąż poszukują świadków tamtych wydarzeń, którzy zechcą podzielić się nie tylko relacjami, ale i fotografiami, jeśli takie się zachowały.

Wioletta Sawicka
Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Zobacz także

Komentarze (35) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. robert #1914878 | 82.7.*.* 23 sty 2016 22:47

    ZLIKWIDOWAC "SZUBIENICE" W CENTRUM OLSZTYNA !!!!!!!!!!!

    ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. witja #1303833 | 79.230.*.* 23 sty 2014 00:12

      Oni wyzwolili??nie,oni narobili kupe biedy i dzieci.IWANY

      Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

      1. co się stało z pomniczkiem? #1299433 | 5.173.*.* 18 sty 2014 03:14

        kiedyś przed dworcem PKS stał taki mały pomniczek generała Oślikowskiego. Kto wie co się z nim stało?

        Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

        1. dno #1299235 | 83.24.*.* 17 sty 2014 21:16

          Wyzwolenie z zaskoczenia . Z opowiadań wiadomo , że żadnego wojska niemieckiego nie było. Natomiast wiadomo, że gwałty, okradanie cywili, palenie budynków wypalanie ducha niemieckiego za pomocą miotaczy ognia , burdy i bezprawie . Tak wyglądało wyzwolenie i początek niewoli radzieckiej.

          ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

          1. obiektywny #1298822 | 88.156.*.* 17 sty 2014 14:43

            Zrozumcie że rosjanie zdobywali niemieckie miasto Allenstein także jak mogli gwałcic i rabować olsztynian. Rosjanie są fajni mam kilku kumpli na necie i nie dam sie sprowokować politykom że rosjanie są be.Polacy też nie byli święci jak napadli na Ukrainę a pozniej Czechy.

            Ocena komentarza: warty uwagi (7) ! - + odpowiedz na ten komentarz

          Pokaż wszystkie komentarze (35)

          Zagraj w GRY.wm.pl

          • Goodgame Empire
          • Goodgame Big Farm
          • Goodgame Poker
          • Shadow Kings - The Dark Ages